Legia pokonała Lecha. Awantura w końcówce i gol ze spalonego!

Piłka nożna
Legia pokonała Lecha. Awantura w końcówce i gol ze spalonego!
fot. PAP
Nemanja Nikolić cieszy się po zdobyciu gola.

Mecz Legii z Lechem nie był porywającym widowiskiem, ale kibice warszawskiej drużyny i tak wychodzili ze stadionu zadowoleni. Legia wygrała bardzo ważne spotkanie po golu Kaspra Hamalainena. W końcówce pobili się piłkarze obu drużyn.

Legia i Lech to w ostatnich latach były eksportowe polskie drużyny. Na to spotkanie został wyznaczony najlepszy obecnie polski sędzia, czyli Szymon Marciniak. Ta nominacja miała podkreślić rangę spotkania, ale jeśli spojrzeć na miejsce w tabeli i aktualną formę obu drużyn, to można się było zastanawiać, czy to nie była decyzja na wyrost, bo z międzynarodowym poziomem ten mecz nie miał wiele wspólnego. Mnożyły się niecelne podania, straty, a w akcjach obu drużyn dużo było chaosu.

 

Legia, po zwycięstwie Górnika Łęczna, przed pierwszym gwizdkiem spadła na 14. miejsce w tabeli i jeśli wcześniej była w kłopotach, to teraz jej sytuacja stała się dramatyczna. Nic dziwnego, że trener Jacek Magiera mówił, że nie rozmyśla o porażce 1:5 z Realem, bo ma poważniejsze zmartwienia. Los postanowił przetestować jego odporność na stres, bo przed spotkaniem z Lechem wypadło mu ze składu trzech podstawowych obrońców. Bartosz Bereszyński nie mógł zagrać z powodu żółtych kartek, a Michała Pazdana i Adam Hlouska wyłączyły problemy ze zdrowiem.

 

Nic dziwnego, że defensywa gospodarzy była zestawiona ultraeksperymentalnie, z Jakubem Rzeźniczakiem na lewej stronie i Łukaszem Broziem na prawej. Ten wariant się nie sprawdził, Legia nie oddała w pierwszej połowie celnego strzału (Lech też), a jedyne groźne sytuacje stworzyła po stracie gości na własnej połowie i rykoszecie. W obu sytuacjach fatalnie pudłował Nikolić.

 

Na drugą połowę trener Magiera zmienił ustawienie, wpuścił Michała Kucharczyka i Legia zaczęła stwarzać sytuacje. Dwa razy obronił Matus Putnocky, ale za trzecim razem pojedynek wygrał Nikolić (bardzo pomogli mu obrońcy Lecha).

 

To był dopiero początek wielkich emocji. Lech zaczął naciskać i wydawało się, że osiągnie przynajmniej remis. W końcówce Michał Kopczyński sfaulował Macieja Makuszewskiego, a sędzia Marciniak podyktował rzut karny. Marcin Robak zdobył bramkę i wtedy zaczęła się awantura. Arkadiusz Malarz coś krzyczał w stronę piłkarzy gości, Dawid Kownacki go popchnął, z ławki rezerwowych wyskoczył rezerwowy bramkarz Lecha Jasmin Burić, a za chwilę w polu karnym Legii były całe drużyny.

 

Kiedy już udało się opanować sytuację i arbiter pokazał czerwoną kartkę Buriciowi, można było wznowić grę. Legia rzuciła się do ataku, a piłkarze Lecha wyglądali, jakby nie wierzyli, że coś może im się stać. Nikt nie ruszył do zablokowania uderzenia z linii pola karnego, Hamalainen ruszył do piłki odbitej przez bramkarza i zdobył zwycięską bramkę. Były gwiazdor Lecha dał teraz zwycięstwo Legii. Gol nie powinien być uznany, bo Hamalainen był na spalonym.

 

Legia - Lech 2:1 (0:0)

 

Bramki: Nikolić (64), Hamalainen (90+3) - Robak (90)

 

Legia: Malarz - Broź, Czerwiński, Dąbrowski (46, Kucharczyk), Rzeźniczak - Guilherme, Jodłowiec, Moulin (90, Hämäläinen),  Odjidja, Radović (84, Kopczyński) - Nikolić.

Lech: Putnocký - Kędziora, Bednarek, Nielsen, Kádár - Makuszewski, Trałka (81, Majewski), Tetteh, Jevtić (65, Robak), Pawłowski - Gajos (81, Kownacki).

Żółte kartki: Rzeźniczak, Nikolić, Malarz - Makuszewski, Kownacki. Czerwona kartka: Jasmin Burić (Lech).

Sędziował: Szymon Marciniak (Płock). Widzów: 28 842.

Łukasz Majchrzyk, Polsat Sport
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze

Przeczytaj koniecznie