Bjelica często zmienia ustawienie Lecha Poznań. Zwykle poza własnym stadionem gra bardziej defensywnie. Tym razem przeciw Legii zdecydował się na wystawienie, jako najbardziej wysuniętego zawodnika Macieja Gajosa. Jak się okazuje, tak ustawiony był tylko "na papierze”.

 

– Gajos nie grał w ataku! Grał jako typowa „10”. Napastnikami w tym meczu byli Maciej Makuszewski i Szymon Pawłowski, pełnili rolę tzw. fałszywej dziewiątki. Gajos jest zawodnikiem, który z linii pomocy nieźle wchodzi do ataku. Ten pomysł był dobry, ale nie zrealizowaliśmy go odpowiednio – ocenił Bjelica.

 

Po meczu pojawiły się głosy, że Lech zagrał zbyt defensywnie. Od początku spotkania trener nie wystawił ani jednego napastnika. Gra Lecha wyglądała lepiej po wejściu Marcina Robaka, co pokazało, że taki zawodnik był potrzebny. Czy to była dobra decyzja?

 

– Robak nie grał na takim poziomie jak na początku mojej przygody z Lechem. W dodatku przed dwa dni nie trenował ze względu na prywatne sprawy. Co więcej, od trzech tygodni zmaga się z urazem. To były powody zmiany taktyki – wyjaśnił trener Bjelica.

 

Cała rozmowa do obejrzenia w załączonym materiale wideo.