Hiszpan z ekipy Repsol Honda, który tydzień temu przypieczętował trzeci tytuł mistrza MotoGP wygraną w Japonii, w niedzielę wystrzelił na czoło stawki tuż po starcie z pole position, ale wkrótce wylądował na deskach po uślizgu przedniego koła w czwartym zakręcie.

 

Po wywrotce 23-latka na prowadzenie awansował ruszający z drugiego pola Crutchlow, ale za jego plecami z piętnastej pozycji widowiskowo przebijał się Valentino Rossi, który wkrótce znalazł się na drugim miejscu i próbował dogonić lidera. Brytyjczyk, który w sierpniu wygrał deszczowe Grand Prix Czech w Brnie, narzucił jednak wystarczająco szybkie tempo, aby utrzymać Włocha na dystans, mijając linię mety cztery sekundy przed nim.

 

Podium, po kolejnym zaciętym pojedynku, uzupełnił Maverick Vinales, który na finiszu odskoczył Andrei Dovizioso. Tydzień temu ten sam duet także zajął dwa niższe stopnie podium, ale w odwrotnej kolejności. Podobnie jak na torze Motegi, z Vinalesem i Dovizioso o pudło walczył Aleix Espargaro, który jednak przewrócił się pod koniec wyścigu w tym samym miejscu, co Marquez.

 

Samotnie, na piątej pozycji, metę minął ruszający z pierwszego rzędu Pol Espargaro, który aż o sześć sekund wyprzedził Jorge Lorenzo. Ustępujący mistrz świata przez cały weekend nie był w stanie dociążyć w Australii przedniego koła i w warunkach niskiej przyczepności nie liczył się w walce o czołowe pozycje, finiszując dwadzieścia sekund za zwycięzcą. Drugie miejsce Rossiego oznacza także, że walczący o wicemistrzostwo świata Włoch odskoczył Lorenzo w tabeli na 24 punkty, na 50 możliwych jeszcze do zdobycia.

 

Pierwszą dziesiątkę uzupełnili w Australii Brytyjczycy Scott Redding i Bradley Smith, Włoch Danilo Petrucci i Australijczyk Jack Miller, który w czwórce wysłał na deski Nicky'ego Haydena. Amerykanin zastępował na torze Phillip Island kontuzjowanego Daniego Pedrosę i mimo dobrego tempa nie zdobył punktów. „Kentucky Kid” pokazał jednak typową dla siebie determinację, podnosząc swoją Respol Hondę po wypadku i mijając metę na 17 pozycji.

 

W klasie Moto2 po widowiskowym fotofiniszu po swoje drugie zwycięstwo z rzędu sięgnął Thomas Luthi, który o jedną setną sekundy wyprzedził Włocha Franco Morbidelliego, awansując jednocześnie na drugie miejsce w tabeli. Dotychczasowy wicelider, Hiszpan Alex Rins, upadł w drugim zakręcie po problemach z redukcją biegu, zaś lider, Johann Zarco, był dopiero dwunasty. Jego przewaga nad Luthim wynosi tylko 22 oczka.

 

Niedziela w Australii rozpoczęła się od bardzo groźnego wypadku podczas wyścigu kategorii Moto3. Szkot John McPhee po uślizgu przedniego koła w dziewiątym zakręcie wpadł prosto pod koła motocykla Andrei Migno i po potężnym uderzeniu upadł nieprzytomny na pobocze. Choć wypadek wyglądał przerażająco, McPhee nabawił się jedynie kontuzji kciuka. Niestety na tyle poważnej, że wymaga skomplikowanej operacji i wyeliminuje go z następnego wyścigu w Malezji. W tym samym wypadku ucierpiał także zwycięzca z Japonii, Enea Bastianini, którego po upadku uderzył główny rywal w walce o wicemistrzostwo, Hiszpan Jorge Navarro. Włoch doznał pęknięcia jednego z kręgów kręgosłupa, a jego start na torze Sepang stoi pod znakiem zapytania.

 

Po wznowieniu, skrócony do dziesięciu kółek wyścig wygrał świeżo upieczony mistrz świata Moto3, Brad Binder, którego młodszy brat, Darryn, o zaledwie cztery setne sekundy przegrał pojedynek o trzecie miejsce z innym debiutantem, Aronem Canetem z Hiszpanii. O dziwo, mistrz świata był z kolei jedynym zawodnikiem z pierwszej dziesiątki, który ukończył wyścig!

 

Na drugim stopniu podium stanął Włoch Andrea Locatelli. Jego zespołowy kolega z ekipy Leopard Racing, Fabio Quartararo, ruszał z ostatniego pola za karę za nieregulaminowe oprogramowanie elektroniki. Przed przerwaniem rywalizacji Francuz przebił się widowiskowo na drugie miejsce, ale do restartu znów ustawił się na końcu stawki i tym razem był dopiero dwunasty.

 

Już w najbliższy weekend siedemnasta i przedostatnia runda MotoGP, Grand Prix Malezji na odnowionym torze Sepang pod Kuala Lumpur. Czy po pogodowej ruletce z Australii tym razem motocyklistów czeka jazda przy stabilnej, choć upalnej pogodzie? Przekonamy się już w piątek podczas pierwszych treningów wolnych.