Na taki mecz trzeba było czekać kilka lat, bo oba kluby występowały w różnych ligach. Górnik walczył w ekstraklasie, a GKS Katowice próbował się do niej dostać. Teraz, po spadku zespołu z Zabrza do 1 ligi można było poczuć atmosferę spotkań między wielkimi, śląskimi klubami. Mecz nie zawiódł.

 

Dobrze, że obie drużyny spotkały się w tym momencie, a nie kilka tygodni wcześniej, bo wtedy Górnik był w kryzysie i mecz pewnie byłby jednostronnym widowiskiem. Po spadku z ekstraklasy i odejściu kilku zawodników ci, którzy zostali, nie potrafili się odnaleźć na niższym froncie i tracili punkty nawet z teoretycznie dużo słabszymi rywalami (Stal Mielec, GKS Tychy). Trener Marcin Brosz szukał optymalnego ustawienia, aż wreszcie trafił, dał szansę kilku młodym piłkarzom i od tego momentu Górnik pnie się w tabeli.

 

GKS od początku sezonu wreszcie potwierdza, że marzenia o powrocie do ekstraklasy mogą nie być na wyrost. Drużyna Jerzego Brzęczka przed spotkaniem z Górnikiem była na drugim miejscu.

 

Na trybunach było przyjaźnie (kibice się przyjaźnią), głośno, kolorowo - w drugiej połowie za stadionem widać było pokaz sztucznych ogni. Stadion przy Bukowej wypełnił się do ostatniego miejsca i może na początku meczu ta atmosfera trochę onieśmieliła piłkarzy obu drużyn, bo w pierwszych minutach dużo było walki, ale mało składnych akcji. Pierwsi nerwy opanowali zawodnicy Górnika i w 8. minucie kapitalnie rozegrali rzut rożny. Igor Angulo przedłużył piłkę głową, a na dalszym słupku dopadł do niej David Ledecky i zdobył bramkę. Kilka minut później groźnie uderzał jeszcze Rafał Kurzawa, a potem do głosu doszli gospodarze.

 

Mikołaj Lebedyński ściągnął na siebie w polu karnym uwagę czterech piłkarzy Górnika, wyłożył piłkę Tomaszowi Foszmańczykowi, a ten pokonał Grzegorza Kasprzika. Foszmańczyk miał jeszcze w drugiej połowie szansę, żeby GKS dać trzy punkty, ale jego strzał z czterech metrów instynktownie odbił bramkarz Górnika.

 

Spotkanie śledził także wielki kibic Górnika Lukas Podolski...

 

 

 

... który cieszył się na Twitterze z gola dla swojej ulubionej drużyny.

 

 

GKS KATOWICE - GÓRNIK ZABRZE 1:1 (1:1)

 

Bramki: Foszmańczyk (29) - Ledecky (8)

 

Katowice: Abramowicz - Czerwiński, Kamiński, Práznovský, Garbacik - Foszmańczyk, Kalinkowski (90, Duda), Zejdler, Goncerz (84, Prokić), Abramowicz - Lebedyński.

Górnik: Kasprzik - Wolniewicz (44, Grendel), Kopacz, Danch, Kurzawa - Ambrosiewicz, Matuszek, Przybylski, Angulo, Ćerimagić (74, Plizga) - Ledecký (83, Urynowicz).

Żółte kartki: Zejdler - Przybylski, Kurzawa.

Sędziował: Tomasz Musiał (Kraków).