Po czterech kolejnych zwycięstwach w Lidze Mistrzów kielczanie przegrali u siebie z mistrzem Bundesligi. Zaskakująca jest nie sama porażka, bo mecze z niemieckim zespołem zawsze były bardzo zacięte i wyrównane, co jej rozmiary (26:34). Po wyrównanej pierwszej połowie, w drugiej goście byli już drużyną zdecydowanie lepszą.

 

„Rhein-Neckar Loewen zagrało fantastyczny mecz, a my nie zaprezentowaliśmy tego co w ostatnich spotkaniach. W pierwszej połowie obie drużyny grały bardzo dobrze. Później, trzeba to przyznać, to rywale byli wyraźnie lepsi. Cóż, stało się, przegraliśmy, ale teraz trzeba patrzeć do przodu i walczyć dalej” – podkreślił prezes kieleckiego klubu.

 

Wysoka porażka z niemieckim zespołem była sporym zaskoczeniem, ale Bertus Servaas do całej sytuacji podszedł bardzo spokojnie.

 

„Taka lekcja, taki zimny prysznic zawsze się w życiu przyda. Rok temu przegraliśmy z Vardarem w Skopje (24:34 – PAP), a co było później, wszyscy wiemy. Oczywiście porażka u siebie, na dodatek tak wysoka bardzo boli, ale teraz musimy pokazać, że jesteśmy drużyną. Przegrywamy i wygrywamy zawsze razem” – dodał sternik Vive.

 

Także sami zawodnicy nie szukali wytłumaczeń, zgodnie przyznając, że przegrali z zespołem, który w niedzielę był wyraźnie lepszy.

 

„Byliśmy słabsi w każdym elemencie gry. Rywal pokazał nam jak niwelować nasze dobre strony, jak wykorzystywać nasze słabsze. Każdy nasz błąd w ataku zawodnicy Rhein-Neckar Loewen zamieniali na kontry i czyste sytuacje. My natomiast zagraliśmy dużo słabiej w obronie niż w ostatnich spotkaniach” – przyznał Mariusz Jurkiewicz, rozgrywający Vive Tauron Kielce.

 

„Musimy pokazać, że ta porażka była tylko wypadkiem przy pracy” – powiedział po spotkaniu Krzysztof Lijewski.

 

„Nie przywykliśmy do takiej sytuacji, że przegrywamy na swoich śmieciach, do tego tak wysoko. Pamiętajmy, że to jest Liga Mistrzów. Tutaj nie ma słabych drużyn. Teraz nam nie wyszło. W następnych meczach chcemy spłacić dług wobec naszych kibiców, którzy do samego końca, mimo niekorzystnego wyniku, gorąco nas dopingowali” – dodał popularny „Lijek”.