Według Wacha PZPN w żadnym wypadku nie łamie swojego statutu w kwestii sposobu wyborów prezesa, ponieważ - jak podkreślił - prawo w Polsce nie reguluje kwestii, jaką metodą są przeprowadzane wybory w stowarzyszeniach, w odróżnieniu od spółek prawa handlowego.

 

"W stowarzyszeniach, a takim jest PZPN, do delegatów należy decyzja, w jaki sposób odbywają się wybory" - zaznaczył.

 

Wcześniej wniosek o głosowanie kartami i wrzucanie ich do urny złożył delegat Małopolskiego ZPN Janusz Hańderek. Argumentował, że zapewniłoby to całkowitą tajność wyborów i ucięłoby wszelkie spekulacje na ten temat.

 

Delegaci nie poparli jednak jego propozycji - w głosowaniu uczestniczyło 112 osób, z czego za wnioskiem Hańderka było 18, przeciw - 93, a jedna się wstrzymała. W ten sposób utrzymano w mocy przewidziany w regulaminie obrad zjazdu PZPN sposób elektronicznego głosowania.

 

Wojciechowski, jedyny kontrkandydat obecnego szefa PZPN Zbigniewa Bońka, tuż po decyzji delegatów zapowiedział, że w takim razie on nie będzie brał udziału w przegłosowanej właśnie formie wyborów.

 

"W takiej formie głosowania nie będę uczestniczył. Nie mam zamiaru uczestniczyć w takiej farsie" - powiedział dziennikarzom właściciel i przewodniczący rady nadzorczej firmy J.W. Construction Holding S.A., który jednak bronił się przed jednoznacznym stwierdzeniem, że rezygnuje z kandydowania.

 

Dodał, że jego prawnicy podejmą decyzję, czy zaskarżyć przeprowadzone w ten sposób wybory prezesa.