Spotkanie rozstawionej z "dwójką" Radwańskiej z Pliskovą (4.) było siódmą konfrontacją tych zawodniczek. W żadnym z wcześniejszych Polka nie straciła seta. Czeszka przekonywała przed tym pojedynkiem, że pora poprawić niekorzystny bilans w meczach z trzecią rakietą świata i że stać ją na zwycięstwo.

 

Stawką ich spotkania w Singapurze była przepustka do półfinału. Obie wcześniej przegrały w grupie z Rosjanką Swietłaną Kuzniecową (8.) i pokonały Hiszpankę Garbine Muguruzę (5.).

 

Mierząca 1,86 m Pliskova znana jest z mocnego serwisu i potwierdziła to na początku piątkowych zmagań. Dwa pierwsze gemy przy własnym podaniu wygrała bez straty punktu. Gdy jednak dochodziło do wymian, to często posyłała piłkę w siatkę lub na aut. To Czeszka jako pierwsza zaliczyła przełamanie w piątym gemie. Pomogła jej w tym nieco Radwańska, która przy drugim "break poincie" zanotowała podwójny błąd.

 

Niżej notowana z zawodniczek po chwili powiększyła prowadzenie na 4:2. Kolejną okazję na przełamanie miała w kolejnym gemie, ale najpierw zaliczyła autowe zagranie, a potem Polka wyratowała się dzięki skutecznemu serwisowi. Krakowianka szybko odrobiła straty i objęła prowadzenie, w czym udział miała też coraz częściej myląca się rywalka. W końcówce podopiecznej Tomasza Wiktorowskiego punkty przynosiły akcje pod siatką. Zwycięstwo w tym secie zaś zapewnił jej return posłany w okolice linii końcowej kortu.

 

Druga odsłona zaczęła się po myśli obrończyni tytułu - 2:0. Wówczas jednak coś się u niej zacięło, z czego skorzystała Czeszka. Podobnie jak w pierwszej partii przy "break poincie" dla przeciwniczki Radwańska popełniła podwójny błąd (przy swoim podaniu nie zdobyła wówczas żadnego punktu). W jej sztabie szkoleniowym zrobiło się nieco nerwowo, gdy Pliskova zapisała na swoim koncie trzeciego gema z rzędu. Polka od razu odpowiedziała przełamaniem, a przy stanie 3:3 wybroniła się przed stratą podania. Końcówka - jak w pierwszym secie - należała do krakowianki, a Czeszka notowała kolejne pomyłki.

 

Spotkanie trwało godzinę i 19 minut. Radwańska miała dwa asy, a Pliskova sześć. Pierwsza popełniła osiem niewymuszonych błędów, a jej rywalka 29.

 

27-letnia krakowianka po raz ósmy startuje w kończącej sezon imprezie masters. W latach 2008-09 zaliczyła po jednym spotkaniu jako rezerwowa. Od 2011 roku co sezon kwalifikuje się do tej imprezy. Jako jedyna spośród aktywnych tenisistek wystąpi w niej po raz szósty z rzędu.

 

Młodsza o trzy lata Pliskova, finalistka tegorocznej edycji wielkoszlemowego US Open, po raz pierwszy zagrała w WTA Finals.

 

Już wcześniej awans z pierwszego miejsca w Grupie Białej zapewniła sobie Kuzniecowa, która zagra w sobotę z Dominiką Cibulkovą (7.). Słowaczka uplasowała się na drugiej pozycji w Grupie Czerwonej. Na zwyciężczynię meczu Radwańska - Pliskova czekała zaś Kerber, jedyna niepokonana zawodniczka w stawce.

 

Krakowianka zmierzyła się ze starszą o rok Niemką 11 razy. Bilans nieznacznie przemawia na jej korzyść - wygrała sześć meczów, w tym ostatnią konfrontację, którą był ćwierćfinał ubiegłorocznej edycji turnieju w Pekinie. Żadna tenisistka nie może się jednak równać z Kerber pod względem osiągnięć w tym sezonie. Trenująca na co dzień w Puszczykowie zawodniczka zdobyła dwa tytułu wielkoszlemowe (Australian Open i US Open) oraz srebrny medal olimpijski w Rio de Janeiro. Jesienią została też liderką listy WTA.

 

Wynik meczu Grupy Białej:

 

Agnieszka Radwańska (Polska, 2) - Karolina Pliskova (Czechy, 4) 7:5, 6:3.