Briggs, który od czasu powrotu do boksu w 2014 roku wygrał wszystkie 9 walk, ostatnio był aktywny nie tylko na ringu, ale także poza nim. Nie mogąc pogodzić się z porażką z Witalijem Kliczką w 2010 roku, prowokował przy różnych okazjach jego młodszego brata, który nie chciał dać jednak szansy Amerykaninowi.

Dobra postawa Briggsa między linami nie umknęła jednak włodarzom federacji WBA, którzy zarządzili walkę kontrowersyjnego pięściarza z Lucasem Brownem. Obozy pięściarzy przystąpią teraz do negocjacji, a jeśli nie dojdą do porozumienia, to o organizacji pojedynku zadecyduje przetarg. Poprzednio tytuł mistrzowski pas WBA w "królewskiej" kategorii należał do Tysona Fury'ego.

Jeszcze kilka dni temu nie było wiadomo, kto będzie rywalem Browne'a w pojedynku o schedę po Furym. - Nie prowadziliśmy żadnych rozmów z obozem Briggsa i nadal czekamy na to, co powie organizacja WBA. To oni wyznaczą nam przeciwnika. Wszystko inne to tylko czcze gadanie, spotkamy się z tym, kogo wskaże nam federacja - mówił Ricky Hatton, promotor Browne'a. Teraz wszystko jest już prawie jasne.

Briggs ostatni raz boksował w maju, pokonując przez nokaut w pierwszej rundzie Emilio Zarate. Żadna z pięciu ostatnich walk Amerykanina nie trwała nawet dwóch rund. Browne nie walczył od marca, gdy znokautował w Groznym Rusłana Czagajewa.