Waleczność znakiem firmowym Effectora

Siatkówka
Waleczność znakiem firmowym Effectora
fot. PAP

Siatkarze Effectora po przegranym pojedynku z Cuprum Lubin zebrali więcej pochwal, niż po wygranych spotkaniach. „Nawet jak przegrywamy, to po walce” - powiedział przyjmujący kieleckiej drużyny Jakub Wachnik.

Przed spotkaniem z zespołem z Lubina to rywale byli stawiani w roli faworytów. Potwierdzeniem tej opinii były pierwsze dwa sety wygrane przez zespół trenera Gheorghe Cretu 25:18 i 25:23. Nie załamało to jednak kieleckiej drużyny. Effector co prawda przegrał, ale dopiero po tie-breaku.

 

„Drugi mecz z rzędu, kiedy ten pierwszy set zupełnie nam nie wychodzi. Rozpędzamy się mniej więcej w połowie drugiego. Musimy to jak najszybciej wyeliminować. Z Łuczniczką udało nam się odwrócić losy spotkania, teraz niestety nie. Ale uratowaliśmy przynajmniej ten jeden punkt” – powiedział środkowy Effectora Jędrzej Maćkowiak.

 

„Oczywiście ten punkt cieszy, ale jest mały niedosyt” - przyznał przyjmujący drużyny Jakub Wachnik.

 

„Mogliśmy pokusić się nawet o zwycięstwo. Mówi się trudno, ale mnie najbardziej cieszy to, że była walka, że po tych dwóch setach się nie poddaliśmy. W trzecim secie przeciwnik nam odjeżdżał, ale podjęliśmy rękawicę” – dodał Wachnik.

 

Kielecki zespół chwalił też Grzegorz Łomacz, rozgrywający Cuprum i reprezentacji Polski.

 

„Effector to drużyna waleczna, zawsze walczy do końca. Przegraliśmy tutaj rok i dwa lata temu. Ciężko się tutaj gra. Przyjechaliśmy po pełną pulę, ale i z dwóch punktów też jesteśmy zadowoleni” – powiedział reprezentant kraju.

 

Nawet trener Dariusz Daszkiewicz nie wyglądał na załamanego porażką i nie miał do swoich podopiecznych większych pretensji.

 

„Cuprum to rywal z górnej półki. Oprócz Zaksy, nikt im w tym sezonie nie urwał nawet jednego seta. W trzecim secie prowadzili z nami 21:18 i wydawało się, ze mecz zmierza ku końcowi. Podjęliśmy jednak walkę. To dobrze, że w tej drużynie cały czas jest chęć wygrywania” – chwalił swój zespół trener Daszkiewicz.

 

Waleczność staje się powoli znakiem firmowym zespołu Effectora.

 

„Naszym celem jest walka do końca. Chcemy to pokazywać w każdym meczu. Nawet jeśli przegrywamy, to po walce, po prostu dajemy z siebie wszystko. Wtedy w szatni, z czystym sumieniem możemy sobie powiedzieć: nie udało się, mówi się trudno, ale przynajmniej walczyliśmy” – zakończył Wachnik.

RM, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze