„Chcemy, aby klub miał czas na dokończenie trzyletniego planu naprawczego, który rozpoczął się w poprzednim sezonie” – powiedział Marzec.

 

„To byłoby najbardziej racjonalne rozwiązanie. Potrzeba stabilizacji, spokoju i dokończenia planu naprawczego. Wszystko idzie w dobrym kierunku. Zadłużenie klubu jest już o połowę mniejsze. Dlatego uważam, że to nie jest najlepszy moment na sprzedaż Korony” – dodał Marzec

 

Tymczasem prezydent Kielc, po fiasku rozmów z senegalską spółką NSFC Iyane Academy, rozmawia z kolejnym podmiotem na temat sprzedaży części lub wszystkich akcji kieleckiego klubu.

 

„Szukam nowego inwestora dla Korony i jestem na dobrej drodze. Może faktycznie nie jest to dobry moment na sprzedaż klubu, ale jesteśmy do tego zmuszeni. Rozmowy z potencjalnym inwestorem trwają. Myślę, że wszystko powinno się wyjaśnić w ciągu najbliższych dwóch, trzech tygodni” – powiedział po spotkaniu prezydent Wojciech Lubawski.

 

Wcześniej zapewniał, że jeśli nie uda mu się sprzedać Korony, nie będzie prosił kieleckich radnych o kolejne pieniądze dla klubu.

 

Podczas spotkania prezes Korony przedstawił efekty funkcjonowania w klubie pierwszego roku planu naprawczego. „Starałem się przekonać radnych, że cały czas zachowujemy dyscyplinę finansową” – zapewniał Marek Paprocki.

 

Zdaniem prezesa Korony, na działalność klubu do końca sezonu 2016/2017 potrzeba 4,5 mln zł (1,5 mln do końca tego roku i 3 mln w przyszłym).

 

„Myślę, że jeśli tych pieniędzy nie będzie, to i tak uda nam się dokończyć rundę jesienną. Robimy wszystko, aby ten klub stanął na nogi finansowo. Nie ukrywam, że nadal potrzebujemy pomocy ze strony miasta. Jednak już w kolejnym sezonie środki finansowe, których będziemy potrzebować, będą znacznie mniejsze” – zapewnił prezes.

 

„Nie wiem, jak prezes Paprocki zamierza sobie z tym problemem poradzić. Prezydent deklarował, że w tym roku nie będzie już występował o żadne dodatkowe środki” – przypomniała Agata Wojda, radna Platformy Obywatelskiej w kieleckiej Radzie Miasta.

 

„Czekamy na projekt budżetu na 2017 rok. Zobaczymy, czy znajdzie się w nim jakaś kwota przeznaczona dla Korony. Największym problemem jest 1,5 mln zł. Na to dofinansowanie nie widzę szans, w kontekście deklaracji pana prezydenta” - dodała radna.

 

„Sprawa dalszego finasowania klubu z miejskiej kasy będzie budziła wiele kontrowersji” – nie ukrywał Marek Chłodnicki, radny SLD.

 

„Przez ostatnie osiem lat miasto już wpompowało w Koronę około 70 mln zł. To budzi wiele kontrowersji, zarówno wśród radnych, jak i mieszkańców, których reprezentujemy” - dodał radny.

 

20 października podczas sesji Rady Miasta Lubawski poinformował, że umowa z senegalską spółka NSFC Iyane Academy jest nieważna.

 

"Dziś rano minął termin uzgodniony co do spełnienia warunków, wynikających z umowy warunkowej między senegalską akademią, a Kielcami. Jeden tylko został spełniony, tzn. Krzysztof Klicki (poprzedni właściciel Korony) zrezygnował z prawa pierwokupu. Dwa pozostałe, czyli pierwsza rata i gwarancja bankowa nie została złożona. W tym momencie umowa jest nieważna i nie istnieje" – powiedział wtedy prezydent Kielc.

 

Umowa warunkowa zakładała wpłatę pierwszej części pieniędzy za zakup 75 proc. akcji Korony i gwarancje bankowe na drugą wpłatę.

 

Rozmowy z Senegalczykami trwały praktycznie od początku roku. W lipcu na sprzedaż Korony afrykańskiemu inwestorowi zgodzili się miejscy radni. W myśl zapisów warunkowej umowy sprzedaży, spółka prowadząca piłkarską NSFC Iyane Academy miała zostać właścicielem 75 proc. akcji klubu. Pozostałe 25 proc. miało należeć do miasta. Nowy właściciel miał zapłacić za akcje 2 mln 550 tys. zł w dwóch ratach - milion w dniu podpisania umowy, a pozostałą kwotę do końca czerwca 2019 r. Drugą ratę zabezpieczono gwarancją bankową.

Pod koniec września na specjalnie zwołanej konferencji prasowej w Kielcach strona senegalska podtrzymała chęć zakupu Korony. "To, że jeszcze nie doszło do podpisania umowy, to nie jest kwestia braku pieniędzy" - mówił wówczas prezes NSFC Iyane Academy Ibrahima Thiam.

 

"To tylko i wyłącznie kwestia procedur obowiązujących w naszym kraju. Każdy transfer pieniędzy za granicę wymaga zgody ministra finansów Senegalu. Dlatego tak długo to wszystko trwa. Jesteśmy w dalszym ciągu zainteresowani inwestowaniem w Koronę" - zapewniał.

 

Umowa zobowiązywała miasto i nowego właściciela do wykupowania przez trzy lata reklam w klubie - w przypadku, gdy nadal drużyna będzie grała w ekstraklasie. Co roku z budżetu samorządu na zadanie pod nazwą "Promocja Miasta Kielce poprzez sport" miało być przeznaczane po 2 mln zł. Taką samą kwotę miał wykładać prywatny właściciel.

 

Nowy właściciel miał płacić miastu 360 tys. zł rocznie za dzierżawę klubowych obiektów, m.in. stadionu piłkarskiego. Inwestora zobowiązano do zachowania w nazwie klubu członu "Korona Kielce" i nieprzenoszenia siedziby spółki. Miasto gwarantowało sobie prawo pierwokupu akcji przez 10 lat.

 

Korona Kielce w 2008 r. przeszła na własność miasta. Były właściciel spółki, znany przedsiębiorca Krzysztof Klicki odstąpił ją za symboliczną złotówkę, kilka miesięcy po aferze korupcyjnej, która nadszarpnęła wizerunek klubu.

 

Od tego czasu kieleccy radni wielokrotnie wzywali władze miasta do znalezienia inwestora dla Korony - krytykowano dokapitalizowanie spółki środkami z budżetu miasta i sposób zarządzania klubem. Kilkakrotnie pojawiały się informacje dotyczące negocjacji z poważnymi podmiotami zainteresowanymi nabyciem spółki. Wszystkie zakończyły się niepowodzeniem.