Fatalne występy Manchesteru United na różnych frontach poddały w wątpliwość geniusz Jose Mourinho na ławce trenerskiej. Kryzys udało się jednak chociaż na chwilę zażegnać w Walii, gdzie Czerwone Diabły wreszcie złapały właściwy rytm i zbombardowały bramkę Łukasza Fabiańskiego jeszcze przed przerwą.

Tak jak Polak mógł się nieco lepiej zachować przy pierwszym trafieniu Zlatana Ibrahimovica, tak Paulowi Pogbie wyszło uderzenie z serii "strzały życia". Francuz huknął równie efektownie, co kilka dni temu w Warszawie Gareth Bale i futbolówka zerwała pajęczynę z okienka bramki Fabiana. Z dwoma golami mecz zakończył Ibrahimović, który zdobył swoją pierwszą bramkę po sześciu spotkaniach posuchy. W drugiej połowie gola honorowego ustrzelił Mike Van der Hoorn.

Dużo efektowniej swoje niedzielne spotkanie wygrał Liverpool, który wskoczył na fotel lidera w rewelacyjnym stylu. The Reds przejchali niczym walec po bezradnym Watfordzie aż 6:1, zaś do siatki trafiały gwiazdy zespołu: Sadio Mane (dwie), Roberto Firmino, Coutinho, Georginio Wijnaldum i Emre Can.

Fatalną passę przełamał beniaminek Hull City, który po serii porażek zwyciężył dużo wyżej notowany Southampton mimo, że na godzinę przed końcem było 0:1. Wpadkę ma za sobą mistrz Anglii, Leicester City, który uległ na własnym stadionie West Bromowi i jest coraz bliżej strefy spadkowej.

Hull City - Southampton 2:1 (Snodgrass 61', Dawson 63' - Austin k. 6')
Liverpool FC - Watford 6:1 (Mane 27', 60', Coutinho 30', Can 43', Firmino 57', Wijnaldum 90+1' - Janmaat 75')
Swansea City - Manchester United 1:3 (Van der Hoorn 69' - Pogba 15', Ibrahimovic 21', 33')

Leicester City - West Brom 1:2 (Slimani 55' - Morrison 52', Phillips 72')