Jeszcze w kwietniu tego roku Manny Pacquiao podkreślał, że kończy przygodę z zawodowym boksem. Wygrana walka z Timothym Bradleyem i efektownie zamknięcie ich trylogii miało być idealnym momentem na zawieszenie rękawic na kołku. Później został jeszcze wybrany do filipińskiego senatu, a to - jak sam mówił - miał być ostateczny powód, dla którego nie powróci do sportu. Jego promotor Bob Arum powtarzał jednak, że nigdy nie należy mówić nigdy. No i miał rację.

Pacquiao wrócił i od razu powalczył o mistrzostwo świata WBO w wadze półśredniej. Jego przeciwnikiem był Jessie Vargas, którego nie mógł zlekceważyć. Amerykanin to zawodnik bardzo mocno bijący - potrafił wstrząsnąć Bradleyem - bardzo ambitny i charakterny. Do tego dysponujący lepszym zasięgiem ramion niż Filipińczyk. Co przemawiało za mistrzem świata w ośmiu kategoriach wagowych? Oczywiście szybkość - to tym elementem "Pacman" miał wypracować swoją przewagę.

Początek w wykonaniu mistrza ośmiu kategorii wagowych był nietypowy. Nie było przyspieszenia, wyprzedzania - było za to badanie rywala i wyczekiwanie. W drugiej rundzie jednak błysnął kapitalnym timingiem, idealnie trafiając Vargasa lewym sierpowym, po którym ten padł na deski. Amerykanin tylko się uśmiechnął, ale rundę przegrał dwoma punktami.

Vargas miał dwa problemy: szybkość rywala oraz zbyt duży szacunek do niego. Z czasem jednak radził sobie coraz odważniej, trafiając Filipińczyka ciosami prostymi. Pacquiao nie pozostał dłużny i także oddawał. Widać było, że jego taktyką nie jest wdawanie się za wszelką cenę w wymiany, gdyż kilka sygnałów ostrzegawczych w postaci sierpowych dotarło do jego szczęki.

Walka trafiła ostatecznie na karty punktowe, a tam górował Pacquiao. Sędziowie punktowali 114:113, 118:109 oraz 118:109 na korzyść nowego-starego mistrza świata WBO w wadze półśredniej.

Z wysokości trybun pojedynek oglądał Floyd Mayweather Jr (49-0, 26 KO). Czy w przyszłym roku doczekamy się hitowego rewanżu?

Wynik walki:

Manny Pacquiao (59-6-2, 38 KO) pokonał jednogłośnie na punkty (114:113, 118:109, 118:109) Jessie'ego Vargasa (27-2, 10 KO)