Biliński w lidze rumuńskiej spędził półtora roku i w tym czasie rozegrał 43 mecze, w których zdobył 15 goli. Wychowanek Śląska Wrocław w rozmowie z PAP przyznał, że miło wspomina czas spędzony w Bukareszcie.

 

„Liga rumuńska jest inna od ekstraklasy. Tam się bazuje na przygotowaniu fizycznym, na indywidualnych umiejętnościach zawodników i na widowiskowości, a nie tak jak u nas, gdzie dużą rolę odgrywa taktyka, a mecze rozgrywa się jak partie szachów. Występuje tam wielu zawodników z dużymi umiejętnościami indywidualnymi, którzy potrafią grać jeden na jeden i nie boją się tego robić. Dzięki temu mecze są widowiskowe i mogą się podobać kibicom” – wspomniał Biliński.

 

Jak przyznał napastnik, największą osobowością rumuńskiej piłki nożnej pozostaje Gheorghe Hagi, który w latach 90-ych trzy razy grał z narodową drużyną na mistrzostwach świata. W roku 1994 doprowadził ją do ćwierćfinału, co jest najlepszym wynikiem w historii.

 

„Dla Rumunów Gheorghe Hagi jest tym, kim dla Argentyny Diego Maradona. Chociaż minęło już wiele lat, to Rumuni cały czas wracają do czasów, kiedy on grał. Od tamtej pory nie mieli piłkarza, który wzniósł się na taki poziom, jak na przykład u nas Robert Lewandowski, i stąd ta tęsknota za Hagim. Mają w zespole kilku zawodników, którzy grają w silnych ligach europejskich, ale to nie są piłkarze tej klasy, jakich my mamy” – podkreślił Biliński.

 

Były zawodnik Dinama Bukareszt dodał jednak, że brak gwiazd światowego formatu nie oznacza, że Rumunia zagra na remis lub przestraszy się biało-czerwonych. Dużym atutem gospodarzy na pewno będą kibice.

 

„Będą dążyć do zwycięstwa, bo grają u siebie. Wiedzą, że nie mają nic do stracenia, bo punkty zdobyte w meczu z Polakami sprawią, że będą się dalej liczyli w walce o awans na mistrzostwa. Dodatkowo do walki będzie ich niosła atmosfera na trybunach, gdzie na pewno będzie gorąco. Miejscowi fani będą żywiołowo dopingowali swój zespół, aby pomóc mu wznieś się na wyżyny umiejętności. Tacy są Rumuni” – stwierdził popularny „Bila”.

 

Podsumowując, Biliński stawia mimo wszystko na pewne zwycięstwo Polski. „Uważam, że spokojnie wygramy 2:0. Już nawet nie chodzi o to, że mamy więcej indywidualności w zespole, bardziej klasowych zawodników, ale o to, że mamy po prostu lepszą drużynę jako całość” – zakończył zawodnik Śląska Wrocław.

 

Po trzech kolejkach na czele tabeli grupy E el. MŚ są Czarnogóra i Polska - po 7 punktów. Rumunia ma o dwa mniej.