Ostatni raz Holandia wygrała z Belgią 6 września 1997 roku - 3:1 w eliminacjach do mistrzostw świata we Francji. W ciągu kolejnych prawie 20 lat drużyny te spotykały się sześciokrotnie i aż cztery razy ze sobą remisowały. Dwa ostatnie mecze skończyły się natomiast zwycięstwami Belgów - 1:0 i 4:2. W środę odwieczni rywale znów podzielili się punktami, choć "Oranje" prowadzili do 82. minuty.

Od początku meczu grę zdecydowanie prowadziła Belgia. W pierwszym kwadransie najbardziej w pamięci utkwiło nam brutalne starcie Simona Mignoleta z Vincentem Janssenem. Był to właściwie nokaut belgijskiego bramkarza na holenderskim snajperze, który w efekcie w 27. minucie musiał opuścić plac gry. Zastąpił go zawodnik Sportingu Lizbona - Bas Dost.

I choć przy piłce, tak jak wspomnieliśmy, w przeważającej mierze utrzymywała się Belgia, jej obrońca Jan Vertonghen w 37. minucie popełnił fatalny błąd. Zawodnik Tottenhamu Hotspur przytrzymywał Jeremaina Lensa we własnym polu karnym za koszulkę i Szymon Marciniak nie mógł mieć wątpliwości - od razu wskazał na jedenastkę, pokazując Vertonghenowi zarazem żółtą kartkę.

Do rzutu katrnego podszedł Davy Klaassen. Holender wcale długo się nie zastanawiał - uderzył w sam środek bramki, podczas gdy Mignolet rzucił się w swój prawy róg. W taki oto sposób zepchnięta wcześniej do defensywy Holandia objęła prowadzenie. Wynik utrzymał się już do końca pierwszej połowy, a na sam jej koniec Wesley Sneijder pokłócił się z Marciniakiem, który według niego nieslusznie przerwał grę.

Po przerwie tempo było dość senne. Belgia mimo że nadal przeważała, nie potrafiła stworzyć sobie ani krzty sytuacji. Dopiero kiedy w 60. minucie Joel Veltman sfaulował centymetry przed szesnastką Yannicka Carrasco, przed dogodną okazją stanął Kevin De Bruyne. Zawodnik Manchesteru City huknął jak z procy, ale Maarten Stekelenburg pewnie sparował piłkę na rzut rożny. Veltman dostał za swój faul żółtą kartkę, a Marciniak mógł równie dobrze wskazać w tej sytuacji na rzut karny.

W dalszej części meczu dobrą akcją popisał się holenderski rezerwowy Joshua Brenet, który minął kilku rywali i uderzył na bramkę sprzed pola karnego. Tym razem Mignolet był jednak na posterunku. Potem w kapitalnej sytuacji z piłką minął się inny rezerwowy, Romelu Lukaku, a w 80. minucie gola dla Belgii strzelił Laurent Ciman... Trafienie nie zostało jednak uznanae - zawodnik Montreal Impact był na spalonym.

Co się odwlecze, to nie uciecze. Nie było historycznego zwycięstwa Holandii. W 82. minucie pięknym strzałem zza pola karnego i rykoszecie od Veltmana wyrównał Carrasco. Piłkarz Atletico Madryt ustalił tym samym wynik spotkania. Zabójcza końcówka w wykonaniu Belgów. Sprawiedliwości (posiadanie piłki) stało się zadość.

Holandia - Belgia 1:1 (1:0)

Bramki: Klaassen 38. - Carrasco 82. Sędzia: Szymon Marciniak.

Holandia: Stekelenburg - Blind, Van Dijk, Bruma, Veltman - Klaassen (46. Brenet), Schaars (15. Clasie), Wijnaldum (89. Ramselaar) - Sneijder, Janssen (27. Dost=, Lens (67. Depay).

Belgia: Mignolet - Vertonghen, Ciman, Kabasele, Meunier (46. Foket) - De Bruyne (64. T. Hazard), Witsel, Defour (84. Tielemans) - E. Hazard, Carrasco - Mertens (64. Lukaku).

Żółte kartki: Klaassen - Vertonghen, Carrasco.