Pindera: Ciekawie, a będzie jeszcze ciekawiej

Siatkówka

Być może w przyszłym tygodniu poznamy nowego trenera siatkarzy, którzy w PlusLidze dbają o to, by nie było nudno.

Jak na razie liderem w dostarczaniu pozytywnych wrażeń są siatkarze Jastrzębskiego Węgla, którzy w ostatnim meczu pokonali na własnym terenie Skrę Bełchatów 3:2. Wcześniej rozbili Resovię, a z Zaksą przegrali dopiero w tie breaku. Nic dziwnego, że zajmują drugie miejsce w tabeli.

 

A przecież wydawało się, że w tym sezonie nikt nie podskoczy „Wielkiej trójce” (Zaksie, Resovii i Skrze). Nic bardziej błędnego: Jastrzębie walczy bez kompleksów, podobnie jak trzeci Indykpol Olsztyn, czy szósty Cuprum Lubin.

 

Oczywiście jest zdecydowanie zbyt wcześnie, by wyciągać z tego daleko idące wnioski, ale cieszy, że ligowe rozgrywki są tak ciekawe. A wszystko wskazuje na to, że będzie jeszcze ciekawiej.

 

Ostatnio najwięcej emocji swym kibicom dostarczają siatkarze z Jastrzębia. Australijczyk Mark Lebedev stworzył tam bardzo ciekawą drużynę w której najjaśniejszą postacią jest przyjmujący Hidalgo Oliva, urodzony w Rosji Kubańczyk z niemieckim paszportem. Oliva pokazał klasę w meczach z najsilniejszymi rywalami, a jego pojedynek z Mariuszem Wlazłym w spotkaniu ze Skrą mógł zadowolić najwybredniejszych koneserów tej dyscypliny. Ale siła tego zespołu nie kończy się na charyzmatycznym Kubańczyku. Są przecież jeszcze mierzący 208 cm, leworęczny atakujący Maciej Muzaj, który zgłasza coraz bardziej realne, reprezentacyjne aspiracje, do tego bardzo zdolny, 20 letni libero Jakub Popiwczak, wsparci byłym kadrowiczem, środkowym bloku, Grzegorzem Kosokiem, amerykańskim mistrzem olimpijskim z Pekinu, przyjmującym Scottem Touzinskim, oraz spinającym ten organizm, najlepszym niemieckim rozgrywającym Lucasem Kampą.

 

Moim zdaniem, to właśnie oni mogą mocno zamieszać w PlusLidze. Ale czy na tyle, by wskoczyć na podium ? Nie można tego wykluczyć, choć patrząc na budżety i składy Zaksy, Resovii, czy Skry wydaje się to mało prawdopodobne. Tyle, że budżety same nie grają, a Lebedev jest trenerem, który dowodzi tego w realnej rywalizacji na boisku.

 

Słyszałem, że to właśnie on mógłby zastąpić Stephane’a Antigę, lecz nie ma go na liście oficjalnych kandydatów. Są za to Włosi z głośnymi nazwiskami na czele z trenerem Zaksy, Ferdinando de Giorgim, jest nie mniej znany Bułgar Radostin Stojczew, czy byli trenerzy kadry, Argentyńczyk Daniel Castellani i włoski szkoleniowiec Lotosu Trefla Sopot, Andrea Anastasi.

 

Ponoć już w przyszłym tygodniu wszystko będzie jasne i poznamy nazwisko nowego trenera reprezentacji Polski. Ja już mam swojego faworyta.

Janusz Pindera, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze