Kowalkiewicz sprawiła sporo problemów mistrzyni kategorii słomkowej. Jędrzejczyk była w opałach szczególnie w czwartej rundzie. Po jednej z kombinacji nogi pod nią mocno się ugięły, jednak przetrwała kryzys i wygrała jednogłośnie na punkty.

 

"Cześć kochani. Czuję się bardzo (dobrze – przyp. red.), poza kilkoma niewielkimi siniakami nic mi nie jest, i mimo werdyktu uśmiech dalej gości na mojej twarzy. Oczywiście pozostaje pewien niedosyt, złość i żal, bo wiem, że niewiele brakowało żeby usłyszeć "and new"... ale głowa do góry, teraz czas na krótkie wakacje. Obiecuję Wam, że wrócę silniejsza i w 2017 pas będzie mój. Dziękuję Wam z całego serca za tak ogromne wsparcie, nie macie pojęcia ile to dla mnie znaczy. DZIĘKUJĘ!" - napisała Kowalkiewicz.

 

Być może w przyszłym roku łodzianka zmierzy się z Claudią Gadelhą (13-2, 2 KO, 6 SUB), która w przeszłości dwukrotnie przegrała z "JJ". Taki pomysł rzucił prezydent federacji UFC Dana White.