Do pierwszego spotkania ze Słowenią Polacy przystąpili pod wodzą ś.p. Władysława Stachurskiego, dla którego był to jeden z czterech meczów w jakich były zawodnik Legii Warszawa poprowadził reprezentację Polski. Oparta głównie na zawodnikach z rodzimej ligi kadra, wsparta Andrzejem Juskowiakiem (Olympiacos Pireus) oraz Piotrem Nowakiem (TSV 1860 Monachium) nie znalazła jednak drogi do bramki rywali ani razu i rozegrany wczesną wiosną 1996 roku mecz zakończył się bezbramkowym remisem.

Niemal dokładnie dwa lata później Słoweńcy znów zawitali do Polski, by towarzysko zmierzyć się z Polakami. Tym razem w meczu rozgrywanym w Warszawie górą byli biało-czerwoni, którzy po bramkach Wojciecha Kowalczyka oraz Tomasza Iwana pewnie ograli rywali z południa Europy 2:0.

Takim samym rezultatem zakończył się także następny mecz. Tym razem obie reprezentacje spotkały się na neutralnym gruncie w hiszpańskim San Fernando. W położonym w nad Oceanem Atlantyckim mieście bramki dla biało-czerwonych zdobyli Sebastian Mila oraz Andrzej Niedzielan.

Pierwszy mecz o stawkę został rozegrany we wrześniu 2008 roku. Było to pierwsze spotkanie reprezentacji Leo Beenhakkera walczącej o bilety na mundial w Republice Południowej Afryki. Do spotkania doszło, podobnie, jak teraz, we Wrocławiu, z tą różnicą, że mecz został rozegrany na starym stadionie Śląska przy Oporowskiej. Lepiej spotkanie rozpoczęli gospodarze, którzy w 17. minucie wyszli na prowadzenie, po tym jak rzut karny, po faulu na Jacku Krzynówku, pewnie wykorzystał Michał Żewłakow. Polacy byli bliscy podwyższenia prowadzenia, ale na ich drodze albo stawał słupek albo jeden ze słoweńskich defensorów. Słoweńcy wyrównali jeszcze przed przerwą. Błąd Bartosza Bosackiego wykorzystał Zlatko Dedic, który następnie nie miał problemów z umieszczeniem piłki w siatce, co jak się później okazało było trafieniem ustalającym wynik spotkania. – Jesteśmy bardzo zawiedzeni dzisiejszym wynikiem. Straciliśmy bardzo cenne punkty, ale nie uważam, żeby stała się tragedia. Musimy grać dalej i przygotowywać się do kolejnych spotkań – powiedział po meczu ówczesny selekcjoner Polski, Leo Beenhakker.

Do rewanżu doszło rok później w Mariborze. Polacy by zachować szanse na awans musieli z wyjazdu wrócić z punktami. Przegrany 0:3 mecz spowodował, że mistrzostwa świata w RPA, biało-czerwoni musieli oglądać jednak w domu. Gole Dedicia, Novakovicia oraz Birsy ostatecznie zamknęły drogą do Afryki oraz pozbawiło wszelkiej motywacji naszą drużynę, która następnie poległa z Czechami, a na zakończenie eliminacji w Chorzowie ze Słowakami. W ocenie ówczesnego trenera kadry był to jeden z najsłabszych o ile nie najsłabszy mecz w tamtych eliminacjach.

W krótkiej historii dotychczasowych meczów ze Słowenią z orłem na piersi zagrało 62 zawodników, których poprowadziło czterech selekcjonerów. Prócz wspomnianych wcześniej Stachurskiego i Beenhakkera w meczach ze Słoweńcami naszym zespołem dowodzili także Paweł Janas oraz Janusz Wójcik. Teraz do tego grona wpisze się także Adam Nawałka. Choć to tylko mecz towarzyski, to jednak wszyscy chcieliby zakończyć ten fantastyczny dla naszej piłki rok zwycięstwem. Oby tak się stało!


Historia meczów reprezentacji Polski i Słowenii:

27.03.1996, Łódź, mecz towarzyski. Polska – Słowenia 0:0

25.03.1998, Warszawa, mecz towarzyski. Polska – Słowenia 2:0 (Wojciech Kowalczyk, Tomasz Iwan)

18.02.2004, San Fernando, mecz towarzyski. Słowenia – Polska 0:2 (Sebastian Mila, Andrzej Niedzielan)

06.09.2008, Wrocław, El. MŚ 2010 faza grupowa. Polska – Słowenia 1:1 (Michał Żewłakow)

09.09.2009, Maribor, El. MŚ 2010 faza grupowa. Słowenia – Polska 3:0