W styczniu 2014 roku to m.in. za sprawą pańskiej ręki dokonał się podział grup mistrzostw świata, organizowanych w Polsce. Czy pamięta pan jeszcze towarzyszące temu emocje?

 

Tomasz Wójtowicz: Oczywiście, że pamiętam. Choć wiadomo, że w takich sprawach decyduje ślepy los, zawsze chciałoby się w jakiś sposób pomóc swojej drużynie. Na szczęście jednak wszystko dobrze się ułożyło i nie wylosowałem najgorszych z możliwych przeciwników. W ogólnym rozrachunku moje losowanie okazało się udane.

Rozumiem, że po całej uroczystości spływały do pana same pozytywne komentarze?

 

Tak, raczej tak. Sporo osób mówiło mi, że „może być”… (śmiech).

Jest pan mistrzem świata z Meksyku 1974. Podczas losowania myślał pan o tym czy podopiecznym Stephana Antigi uda się powtórzyć ten sukces?

 

Bardzo wiele czasu upłynęło od naszego mistrzostwa w Meksyku i wiele lat czekaliśmy aż komuś uda się powtórzyć ten wyczyn. Podczas rozmów z moimi kolegami, z którymi razem wywalczyłem czempionat globu, często mówiliśmy o tym, że już najwyższy czas, by polska reprezentacja po raz kolejny sięgnęła po ten najważniejszy tytuł. Cieszę się, że los ułożył się tak, że to złoty medalista wylosował rywali dla, jak się potem okazało, przyszłych mistrzów świata.

Do walki o medale w EUROVOLLEY POLAND 2017 biało-czerwonych poprowadzi nowy szkoleniowiec. Myśli pan, że uda mu się odświeżyć sukces z Turcji 2009?

 

Atutów mamy sporo – gramy u siebie, przed własną publicznością, której możliwości każdy bardzo dobrze zna i każdy dobrze wie jak znakomita potrafi ona być. Z drugiej jednak strony na reprezentacji Polski będzie ciążyła dużo większa presja – gramy w swoim kraju, a kibice z całą pewnością będą wymagać sukcesów. Mamy jednak drużynę z potencjałem, którą stać na wiele. Wszystko może się zdarzyć, bo nie możemy zapominać, iż Europa jest najsilniejszym siatkarskich kontynentem i dobrych drużyn jest naprawdę sporo. Inne części świata nie mają aż tak wyrywnego poziomu między ekipami. Na pewno nie będzie łatwo aby powtórzyć sukces z Izmiru, ale moim zdaniem Polaków stać na zdobycie mistrzostwa Europy.

Jesteśmy w trakcie procedury wyłaniania nowego trenera reprezentacji Polski. Czy ma pan swojego faworyta?

 

Pod tym względem dopadła nas „klęska urodzaju”. Zgłosiło się wielu bardzo dobrych szkoleniowców, dlatego Polski Związek Piłki Siatkowej musi naprawdę mocno główkować i przeanalizować wszystkie za i przeciw, żeby wybrać odpowiedniego trenera. Myślę jednak, że przy tak bogatych siatkarskich CV poszczególnych kandydatów, ciężko będzie popełnić jakąś spektakularną pomyłkę i wybrać niewłaściwą osobę.

W październiku ogłoszono Miasta-Gospodarzy. Wśród Krakowa, Gdańska i Katowic, pojawił się Szczecin. Myśli pan, że to dobre miasto dla organizacji tak dużej imprezy?

 

Wiadomo, że trzeba wprowadzać na siatkarską mapę coraz to nowsze tereny i nowe miasta. Jest wiele miejsc dobrze znanych, które są już sprawdzone w organizacji. Zobaczymy jak będzie wyglądała sytuacja ze Szczecinem. Myślę, że Polska jako kraj wywiązuje się znakomicie z organizacji siatkarskich imprez i zawsze jest chwalona przez osoby z wielorakich federacji i krajów. Wszystkie miasta były do tej pory bardzo dobrze oceniane i myślę, że Szczecin także nie zawiedzie. Miejmy nadzieję, że uda mu się utrzymać ten wysoki poziom.

We wtorek poznamy układ grup mistrzostw Europy. Które drużyny byłyby dla Polaków tą najmniej wygodną opcją?

 

Jeśli mamy zdobywać mistrzostwo, to powinniśmy wygrywać ze wszystkimi i nie ma na to żadnej innej recepty. Nie można jednak ukrywać, że taki łagodniejszy start na pewno by nie zaszkodził. Absolutnie nie chcielibyśmy bić się już na początku z Włochami, Rosją czy Francją. Lepiej zostawić ich sobie na koniec (śmiech).

W takim razie jakie ekipy chcielibyśmy widzieć w polskiej grupie?
 

Mistrzostwa Europy są naprawdę bardzo mocno obsadzone, jednak na pewno są drużyny na które chcielibyśmy trafić. Takimi ekipami są reprezentacje z północy Europy, jak Finlandia czy Estonia czy też drużyny z południa jak chociażby Hiszpania. Nikt z pewnością nie pogniewałby się również za Czechów w naszej grupie czy inne drużyny, które umożliwiłyby Polakom łagodniejsze wejście w turniej. Dajmy się naszym chłopakom rozpędzić a potem będzie już ich ciężko zatrzymać.

Odważy się pan już teraz wytypować medalistów EUROVOLLEY POLSKA 2017.

 

To jest trudna sprawa. W Europie jest pięć, sześć bardzo wyrównanych drużyn, z których każda może zdobyć medal. Dodatkowo dochodzi jeszcze dyspozycja konkretnego dnia czy mniej popełnionych błędów w meczu. Siatkówka jest taką dyscypliną, w której nie można w stu procentach wszystkiego przewidzieć.