Po porażce 0:3 w prestiżowym meczu z Brazylią kibice w Argentynie mogli być przybici. Po 11 kolejkach spotkań reprezentacja Argentyny miała na koncie tylko 16 punktów i ciężko było powiedzieć, żeby nawet deklaracja Leo Messiego o powrocie do kadry zmieniła grę drużyny. Gwiazdor Barcelony po przegranym finale Copa America stwierdził, że ma już dość, ale szybko zmienił zdanie.

 

Kolumbijczycy mieli na koncie dwa punkty więcej i spotkanie z nimi koniecznie trzeba było wygrać, żeby mundial w Rosji nie oddalił się na niebezpieczną odległość. Messi po raz kolejny pokazał, jak wiele jeszcze może dać reprezentacji. W 10. minucie uderzył z rzutu wolnego z 30 metrów, piłka odbiła się od poprzeczki i wpadła do bramki. David Ospina robił, co mógł, ale nie miał szans obronienia tego strzału. Potem Messi zaliczył jeszcze dwie asysty przy golach Lucasa Pratto i Angela Di Marii, i mógł uznać zadanie za wykonane.

 

Po meczu Messi, jako kapitan reprezentacji, przeprosił dziennikarzy za to, że drużyna nie będzie rozmawiać z prasą, ale to gest solidarności z Ezequielem Lavezzim, o którym brazylijski reporter Gabriel Anello napisał na Twitterze, że palił na zgrupowaniu marihuanę i dlatego nie wystąpił w meczu z Brazylią oraz nie zasiądzie na ławce rezerwowych przeciwko Kolumbii (Lavezziego rzeczywiście nie było nawet wśród rezerwowych). Piłkarz zapowiedział kroki prawne wobec dziennikarza.

 

 

Brazylijczycy wykonali zadanie, wygrywając z Peru 2:0 po golach Gabriela Jesusa i Renato Augusto. Dla reprezentacji Brazylii było to szóste z rzędu zwycięstwo w eliminacjach do MŚ w Rosji.

 

W kłopotach znalazła się reprezentacja USA, która poniosła zawstydzającą porażkę 0:4 z Kostaryką. Jak przypominają amerykańskie media była to najwyższa porażka tej drużyny w eliminacjach mundialu od 1980 roku, kiedy Meksyk pokonał USA 5:1. Szok jest tym większy, że Amerykanie jeszcze nigdy nie zaczęli kwalifikacji do MŚ od dwóch porażek. Takie wyniki stawiają pod dużym znakiem zapytania siódmy z rzędu występ w mistrzostwach świata (w 1994 byli gospodarzami) reprezentacji USA. Amerykanie przegrali cztery z ostatnich pięciu meczów z reprezentacją Kostaryki (ćwierćfinalistą mundialu w Brazylii), ale żadna z tych porażek nie była tak dotkliwa.

 

Na konferencji prasowej po meczu padło pytanie do selekcjonera Juergena Klinsmanna, czy jest odpowiednią osobą na tym stanowisku. Klinsmann odpowiedział "Hmm... Myślę, że tak", ale jak piszą amerykańskie media - nie zabrzmiał przekonująco.