Włodarczyk (Sferis KnockOut Promotions) sklasyfikowany jest w czołowej dziesiątce wszystkich czterech największych federacji pięściarskich na świecie. Zajmuje trzecie miejsce w rankingu WBC, szóste - IBF, siódme - WBO i dziesiąte - WBA.

 

"Z rozmów z promotorami wynika, że postaramy się w najbliższym czasie odzyskać trofeum IBF. Pierwszą przeszkodą jest pochodzący z Armenii niemiecki bokser Leon Harth (rekord 14-1), który jest obowiązkowym pretendentem do tytułu interkontynentalnego. To mało znany zawodnik, ale życie nauczyło mnie, że nikogo nie można lekceważyć. Równo 15 lat temu byłem w podobnej sytuacji, co Harth, jadą na walkę do Włocha Vincenzo Rossitto na walkę o ten sam pas. Team rywala kpił z nas na każdym kroku, a tymczasem na koniec to ja cieszyłem się ze zwycięstwa" - stwierdził polski bokser.

 

Odwołanie listopadowej gali w Krakowie sprawiło, że nie doszedł do skutku pojedynek Włodarczyka z Nigeryjczykiem Olanrewaju Durodolą (23-3) o tytuł WBC Silver.

 

"W tej sytuacji postaram się - razem z całym sztabem - odzyskać tytuł IBF. Jak mówiłem, warunkiem jest pokonanie Hartha. Zanim wejdę z nim do ringu, będą znał nazwisko potencjalnego następnego przeciwnika, bowiem 3 grudnia walkę o trofeum International Boxing Federation stoczą Rosjanie Denis Lebiediew i Murat Gasijew. Na pewno zielony pas federacji WBC jest ładniejszy, ale i czerwonym IBF nie pogardzę" - dodał "Diablo" Włodarczyk.

 

Na zawodowych ringach odniósł 51 zwycięstw, trzy pojedynki przegrał, a jeden zremisował.

 

"Wszystko w moich rękach. Już dawno nie miałem trzech walk w roku, a właśnie konfrontacja z Harthem będzie trzecią w sezonie 2016. W kolejnym roku czas na większe wyzwania i jestem pewny, że kibice znów będą radować się wraz ze mną z mistrzostwa świata" - przyznał bokser.

 

Na wrocławskiej gali wystąpi też boksujący w tej samej kategorii wagowej Michał Cieślak (14-0). Pięściarz ma walczyć z innym niepokonanym zawodnikiem Nikodemem Jeżewskim (12-0-1). Cieślak uważany jest za wielki talent i następcę Włodarczyka w junior ciężkiej.

 

"Tak naprawdę wciąż trudno mi jednoznacznie ocenić Michała, bo z jednej strony już sporo potrafi w ringu, lecz też zdarzają mu się dużo słabsze momenty podczas walk. Wiem, że ma 27 lat, ale jeszcze dałbym mu czas. Jeśli chce jechać i trenować do Ameryki, to jego wybór. Każdy ma swój pomysł na karierę. Ja w jego wieku byłem już mistrzem świata, pokonałem Amerykanina Steve'a Cunninghama, który już wtedy miał na rozkładzie tak mocnego zawodnika, jak Panamczyk Guillermo Jones" - dodał Włodarczyk, który ma sparować z Cieślakiem przed występem na Dolnym Śląsku.