Mecz Jagiellonii z Legią był bez wątpienia hitem kolejki. W końcu to starcie aktualnego lidera z mistrzem Polski. - Nasza Legia jadąc do Białegostoku zapełni stadion do ostatniego miejsca. Cieszę się, że zagramy na tak gorącym terenie. Lubimy grać przy pełnych trybunach i chcemy, by to było spotkanie widowiskowe – zapowiadał Jacek Magiera.

 

Szkoleniowiec Legii swoje słowa potwierdził odważnymi decyzjami personalnymi. Wystawił bardzo ofensywny skład. Najbardziej zaskoczył jednak posłaniem na boisko od pierwszej minuty Walerego Kaziszwilego. Gruzin z dobrej strony pokazał się w narodowych barwach. W meczu eliminacyjnym z Mołdawią zdobył piękną bramkę.

 

W Białymstoku jednak już nie błyszczał. Był ewidentnie schowany i rzadko brał udział w akcjach swojego zespołu. Może nadal brakuje mu zrozumienia z zawodnikami? Przypomnijmy, że wcześniej nie potrafił zapamiętać imion kolegów z drużyny. To co nie udało się Gruzinowi wykonał Brazylijczyk. Legioniści pięć minut przed przerwą kapitalnie rozegrali rzut rożny. „No-look passem” popisał się Miroslav Radović, a to podanie pięknym strzałem wykończył Guilherme.

Jagiellonia była bezradna. W defensywie grała twardo i agresywnie. Legia nie miała dużo miejsca. Brakowało jednak siły ofensywnej. W pierwszej połowie nie oddała ani jednego celnego strzału. Kompletnie niewidoczny był lider drużyny Michała Probierza Konstantin Vassiliev. Widać było, że jego słabsza momentalnie osłabia siłę całego zespołu.

 

Legia grała na większym luzie. Widać to było szczególnie po trio Odjidja-Ofoe, Radović Guihlerme, którzy ostatnio są w świetnej formie. Wynik udało się podwyższyć po godzinie gry. Dynamiczną akcję Michała Kopczyńskiego i Radovicia, pewnym strzałem wykończył Odjidja-Ofoe. Był to pierwszy jego gol w rozgrywkach Lotto Ekstraklasy.

 

Spotkanie wyglądało jakby Legia już wcześniej napisała sobie scenariusz meczu i konsekwentnie go się trzymała. Cel, czyli odrabianie strat do lidera, został w stu procentach zrealizowany. Emocji przysporzył doliczony czas gry. Najpierw bramkę zdobył Aleksandar Prijović. Następnie kolejny raz Legia dała się pokonać po stałym fragmencie gry, a autorem gola był Taras Romanczuk. To ni był jednak koniec strzelania. Wynik meczu ustalił Michał Kucharczyk, który dobił strzał Prijovicia.

 

Teraz mistrzowie Polski do Jagiellonii tracą jedynie pięć punktów. Bardzo możliwe, że po tej kolejce na czele Lotto Ekstraklasy ponownie stanie Lechia Gdańsk, która w sobotę zmierzy się z Wisłą Płock.

 

Jagiellonia Białystok - Legia Warszawa 1:4 (0:1).

 

Bramki: 0:1 Guilherme (39), 0:2 Vadis Odjidja-Ofoe (62), 0:3 Aleksandar Prijovic (90), 1:3 Taras Romanczuk (90+2), 1:4 Michał Kucharczyk (90+4)

 

Żółte kartki: Jagiellonia - Jacek Góralski, Przemysław Mystkowski. Legia - Michał Kopczyński.

 

Jagiellonia Białystok: Marian Kelemen – Rafał Grzyb, Ivan Runje, Gutieri Tomelin, Piotr Tomasik - Taras Romanczuk, Jacek Góralski (57. Damian Szymański) - Przemysław Frankowski (74. Przemysław Mystkowski), Konstantin Vassiljev (57. Karol Świderski), Dmytro Chomczenowski - Fiodor Cernych.

 

Legia Warszawa: Arkadiusz Malarz – Bartosz Bereszyński, Jakub Rzeźniczak, Michał Pazdan, Adam Hlousek - Vadis Odjidja-Ofoe, Michał Kopczyński - Guilherme, Miroslav Radovic (86. Kasper Hamalainen), Waleri Kazaiszwili (65. Michał Kucharczyk) - Nemanja Nikolic (77. Aleksandar Prijovic).

 

Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń).

 

Widzów: ok. 18 765.