Sporty walki

Popek o współpracy z Różalskim: Jesteśmy...

Maciej Turski: Nie trenowałeś na dzisiejszym treningu medialnym przed KSW 37. To problemy zdrowotne czy jakaś zasłona dymna?

Mariusz Pudzianowski: To nie jest zasłona dymna. Zawsze tak jest w okresie przygotowawczym, kiedy szczyt formy się zbliża. Organizm ma zazwyczaj 70 procent odporności, a teraz ta odporność spadła do minimum. Mamy taki okres, że jest i ciepło i zimno, a przebywam na sali, przez którą przewija się bardzo dużo ludzi, więc można się łatwo przeziębić. Teoretycznie mógłbym się zamknąć w czterech ścianach i nigdzie nie wychodzić. To jest delikatne przeziębienie, trzy cztery dni przerwy i wracam do treningu.

Do gali zostało już niespełna dwa tygodnie, więc przygotowania są na ostatniej prostej. Jesteś zadowolony z tych przygotowań, wszystko idzie zgodnie z planem?

Przygotowania wyszły dobrze, żadnej kontuzji nie ma. A delikatne przeziębienie to dla mnie nie pierwszyzna.

Obserwowałeś trening "Popka" - powiedz czy udało się zauważyć coś zaskakującego.

Fajną muzykę gra - tyle mogę powiedzieć. Ja do muzyki się nie nadaję, a sport zawodowy rządzi się swoimi prawami i jest ciężkim kawałkiem chleba - czy to bycie strongmanem czy zawodnikiem MMA. Na to trzeba pracować latami - tego nie wypracuje się w miesiąc, dwa czy cztery.

W tym pojedynku tak naprawdę to Ty dużo ryzykujesz. "Popek" może tylko zyskać, a Ty stracić. Czujesz dodatkową presję z tym związaną?

Nie mi to oceniać, klatka wszystko zweryfikuje. Wejdę, zrobię swoje. Na pewno nie obawiam się "Popka", chyba, że wyszedłby mu "złoty strzał". Tak samo mogę powiedzieć, że jest jeden, dwa procenty, że wracając dzisiaj do domu będę miał stłuczkę. 98 procent do dwóch - to znaczy, że nie ma zbyt dużego ryzyka...

Cały wywiad w załączonym materiale wideo.