Sebastian Staszewski: Czasami żałujesz, że nie wyjechałeś z Polski?

 

Dawid Kownacki: Owszem, zastanawiałem się nad tym. Był czas, kiedy miałem bardzo dużo ofert. Niektóre były bardzo konkretne. Chciałem jednak najpierw jako młody zawodnik zaistnieć w Ekstraklasie, zdać maturę. To się dla mnie liczyło. Teraz można tylko gdybać. Możliwe, że gdybym wybrał wyjazd, wszystko potoczyłoby się inaczej.

 

Była oferta z klubu, o której powiedziałbyś: „Wow, to byłby transfer!”?

 

Było sporo ofert. Jeśli chodzi o większe kluby, to był to chociażby FC Liverpool. Była też propozycja z Bayernu Monachium.

 

Miałeś okres sodówki?

 

Nie ukrywam, że tak. Czasami podejmowałem złe decyzje. Pomogły mi z tego wyjść głosy z boku. Wiele osób mówiło, ze tak nie może być. Pomocna była rozmowa z rodzicami. Teraz już jest to za mną.

 

Jak się czujesz, kiedy w Internecie ludzie mają cię za oszołoma, człowieka, który odleciał? To boli?

 

Boli… Jestem bardzo wrażliwym chłopakiem. Mam to po swojej mamie, która wszystko bardzo przeżywa. Ja mam dokładnie to samo. Wszyscy się śmieją, że mam wygląd taty, ale charakter mam zdecydowanie po mamie. Są momenty, że się smucę. Szczególnie kiedy się starasz, chcesz, nie wychodzi, a jeszcze dostajesz po głowie. To jest trudne. Mam dopiero 19 lat. Wcześniej, kiedy byłem młodszy ciężko było słyszeć takie głosy.

 

Cała rozmowa dostępna w załączonym materiale wideo.