„Zrobiliśmy to. Udowodniliśmy im wszystkim, że się mylili” – dodał nowy czempion, przypominając słowa swojego  trenera i mentora Cusa D’Amato, który przepowiadał mu szybkie zdobycie tytułu kilka lat wcześniej.


D’Amato nie mógł się cieszyć z Mikem, bo zmarł rok wcześniej. „Cus siedzi teraz gdzieś tam wysoko, spogląda na nas, rozmawia z mistrzami i pewnie mówi: „Ten chłopak dokonał tego” – mówił nowy mistrz federacji WBC na konferencji prasowej.


Tyson poprawił rekord innego byłego podopiecznego D’Amato – Floyda Pattersona, mistrza olimpijskiego wagi średniej z Helsinek w 1952 roku, który zawodowym mistrzem świata królewskiej kategorii został na 5 tygodni przed swoimi 22. urodzinami. 30 listopada 1956 roku pokonał 40-letniego wówczas, legendarnego Archie Moora.


Tyson przed swoją walką był pewny zwycięstwa. Od czasu debiutu w marcu 1985 roku stoczył 27 pojedynków – przed czasem wygrał 25. Podobnie miał być tym razem.


„Cały czas słyszałem słowa Cusa: - Oto chwila, do której przygotowywaliśmy cię, od kiedy skończyłeś 14 lat. Możesz stoczyć tę walką z zamkniętymi oczami” – opowiadał Tyson w swojej biografii. I dodawał: „Musieliby wynieść mnie stamtąd martwego, żeby mnie pokonać”.


Na trybunach byli m.in. Kirk Douglas, Eddie Murphy, Sylvester Stallone. Był też Muhammad Ali, który pięć lat wcześniej stoczył swój ostatni pojedynek w karierze – przegrał z Berbickem. - Ali podszedł do mnie i powiedział „Skop mu za mnie dupę”. Odpowiedziałem: „Nie ma problemu” – wspomina Tyson.


Zniszczył Berbicka w drugiej rundzie, chociaż już w pierwszej wiadomo było, że rywal nie ma żadnych szans, choć próbuje walczyć z całego serca. Tak opisuje moment zakończenia przez sędziego pojedynku w książce „Mike Tyson. Moja prawda”:


„… uderzyłem z lewej i trafiłem go w czoło. Cios zadziałał z opóźnieniem i po chwili Berbick upadł na deski. Nie poczułem nawet tego uderzenia, ale okazało się skuteczne. Mój rywal próbował wstać, ale zaraz przewrócił się z powrotem, a ja zauważyłem, że ma nogę przekręconą w kostce. Nie ma mowy, żeby wstał, zanim sędzia skończy go liczyć, pomyślałem. Miałem rację. Berbick spróbował podnieść się po raz drugi, ale znowu wyłożył się na plecy. W końcu mu się udało, ale Mills Lane chwycił go i dał rękoma znak, że walka jest skończona.”

 

 
Tyson zapisał się w historii boksu, ale – jak przyznaje – sam nie wiedział, co dalej. „Mogłem walczyć z każdym (…) ale nagle, ponieważ zostałem mistrzem, wszyscy oczekiwali ode mnie, że będę poukładanym gościem, bo wymaga ode mnie tego moja pozycja. A ja wciąż byłem dzieciakiem, który chciał się dobrze bawić. Nie miałem nikogo, kto mógłby wskazać mi drogę”.


„Nowa era boksu” trwała jeszcze przez 9 kolejnych pojedynków. Zakończyła się w 1990 rok sensacyjną porażką z Busterem Douglasem. Później było więzienie, odzyskanie pasa w 1996 roku, słynne pojedynki z Evanderem Holyfieldem i koniec marzeń o kolejnych wielkich triumfach. Na pięściarską emeryturę Tyson przeszedł w 2005 roku po przegranej z Kevinem McBridem. Wygrał 50 pojedynków – 44 przed czasem.