To był sezon 2003/2004, w którym AS Monaco doszło aż do finału Ligi Mistrzów, przegrywając ostatecznie z FC Porto 0:3. Zanim jednak znaleźli się w tym najważniejszym spotkaniu zagrali jedno z najlepszych spotkań w fazie grupowej. Na Stade Louis II przyjechało Deportivo i po trzydziestu minutach przegrywało już 0:4. Ostatecznie skończyło się zwycięstwem Francuzów aż 8:3, cztery gole strzelił Dado Prso, a wynik poszedł w świat.

Od tego meczu minęło trzynaście lat - przez ten czas nikt nie był w stanie przebić takiego wyczynu, bo przecież jedenastu bramek nie ogląda się zbyt często. Piłkarze Borussii Dortmund i Legii Warszawa potrafili jednak narzucić sobie znakomite tempo: już do przerwy było 5:2 dla wicemistrzów Niemiec, czyli wynik identyczny jak w starciu AS Monaco - Deportivo. Druga połowa to jednak lepsza skuteczność niż wtedy we Francji. Niewiele brakowało, a rekord mógł zostać tylko wyrównany. W doliczonym czasie gry do siatki trafił jednak Marco Reus, ustalając wynik na 8:4 dla BVB.

Dwanaście bramek w meczu Ligi Mistrzów zdarzyło się po raz pierwszy. Legia jest więc częścią historii.