Szot: Młodym bokserom brakuje pokory

Sporty walki
Szot: Młodym bokserom brakuje pokory
fot. Cyfrasport

"Młodym polskim bokserom brakuje pokory. Jeszcze nic nie osiągnęli, a już chcieliby zarabiać duże pieniądze" - powiedział PAP Krzysztof Szot, ośmiokrotny mistrz kraju oraz ćwierćfinalista mistrzostw świata i Europy. 10 grudnia we Wrocławiu stoczy 42. zawodową walkę.

38-letni Szot był bardzo blisko wyjazdu na igrzyska do Aten, a zwłaszcza do Pekinu. W ostatnim turnieju przed chińskimi zawodami odpadł w półfinale, a wówczas tylko finaliści kwalifikowali się na IO 2008. Dwa razy był w najlepszej ósemce MŚ i dwukrotnie docierał do 1/4 finału ME.

 

"Nasza obecna młodzież, jak ja to mówię - młode wilki, nie jest może wcale taka słaba, ale problem polega na tym, że wielu z tych chłopaków jeszcze nic nie osiągnęło, a już chcieliby zarabiać duże pieniądze. A jak promotor oferuje walkę z naprawdę dobrym rywalem to robi się problem... Mają rekordy po 30-0 i myślą, że są tacy mocni, gwiazdorki... Kiedy trafiłem do Walki Zabrze do trenera Ludwika Buczyńskiego, w debiucie rywalizowałem z mistrzem Polski Marcinem Walasem i nawet wygrałem. Ale nikt mnie nie pytał, czy zechcę z nim boksować. Po tej wygranej zacząłem dobrze zarabiać, ale też występowałem w trzech ligach: polskiej, czeskiej i niemieckiej" - stwierdził wychowanek Henryka Średnickiego, jedynego polskiego mistrza świata w boksie amatorskim, dziś nazywanym olimpijskim.

 

Szot podpisał zawodowy kontrakt bardzo późno, mając 30 lat. Początkowo wygrywał, ale wielkich perspektyw na znaczące sukcesy nie miał, dlatego trenował coraz mniej, a z drugiej strony nigdy nie zrezygnował z pracy zawodowej. "Od kilkunastu lat pracuję jako rzeźnik w masarni, zajmuję się rozbiorem mięsa. Wstaję o godz. 5 rano, a wieczorami jeszcze prowadzę zajęcia z młodzieżą i grupą zaawansowanych albo w rodzinnym Myszkowie, albo Zawierciu" - dodał.

 

Obecnie Szot uważany jest za pięściarza, który doskonale sprawdza się w roli egzaminatora polskiej młodzieży. W tym roku zremisował z Kamilem Młodzińskim (8-0-2), a 10 grudnia we Wrocławiu spotka się z Konradem Dąbrowskim (1-0).

 

"Słyszałem od wielu osób, że wygrałem z Młodzińskim i cóż mam powiedzieć, ja też wiem, że byłem lepszy. Werdykty sędziowskie często są zaskakujące. Jestem w stanie pokonać też Dąbrowskiego, kolejnego młodego wilka. I jeśli tak się stanie, korci mnie aby jeszcze powalczyć z Michałem Syrowatką. Rekord ma świetny 16-1, więc będę chciał mu go zepsuć, zresztą tak jak w walce amatorskiej wiele lat temu" - ocenił Szot, prywatnie ojciec dwóch synów.

 

Czterokrotny triumfator Memoriału Feliksa Stamma zapowiadał ponad roku temu zakończenie kariery, ale co jakiś czas dostaje kolejne propozycje. "Od momentu, kiedy powiedziałem: dość, otrzymałem aż dziesięć ofert. Skorzystałem z trzech, bo ciągnie mnie do ringu. Z byłym mistrzem świata wagi super lekkiej Souleymane M'baye przegrałem we Francji tylko na punkty. Z kolei na Węgrzech miałem rywala, z którym dałem sobie radę bez treningów" - stwierdził pięściarz, który stoczył jako amator prawie 300 walk.

 

W głównej walce we Wrocławiu były czempion IBF i WBC kategorii junior ciężkiej Krzysztof "Diablo" Włodarczyk spotka się z Niemcem Leonem Harthem w obronie tytułu mistrza interkontynentalnego organizacji IBF. To być może ostatni bój Polaka przed ponownym pojedynkiem o pas mistrza świata.

MC, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze