Kilkanaście dni temu piłkarską Holandię obiegły informacje o odsunięciu od pierwszego zespołu Ajaksu kluczowych postaci z zeszłych rozgrywek. Anwar El Ghazi i Nemanja Gudelj zostali zesłani do rezerw z powodu wybryków na treningu oraz problemów wychowawczych. Nowy szkoleniowiec Peter Bosz wprowadził ostre zasady, z których respektowaniem problemy mieli wymienieni zawodnicy.

Okazało się, że do tej pary dołączył Riechedly Bazoer, który był jedną z kluczowych postaci Ajaksu Amsterdam w ostatnich miesiącach. Holender, o którego miały zabijać się europejskie potęgi z powodu kontuzji nie zagrał w ostatnim ligowym spotkaniu z NEC Nijmegen.

W poniedziałek Bazoer miał już wrócić na boisko i chciał dołączyć do kolegów. Bosz wprowadził jednak zasadę, że zawodnik powracający po kontuzji najpierw trenuje indywidualnie - z tą nie chciał zgodzić się pomocnik i w konsekwencji został tymczasowo odsunięty od kadry, nie zagra więc z Panathinaikosem.


Holenderski szkoleniowiec przyznał już, że Bazoer przeprosił za swoje zachowanie i za kilka dni kara ma zostać zdjęta. Bosz zabrał już głos na temat fali buntujących się zawodników, a w mediach społecznościowych można znaleźć określenia... "oślej ławki", którą Holender tworzy z niepokornych zawodników:
Trzymamy się swoich zasad. Ten przypadek jest zupełnie inny od dwóch poprzednich.
Czy wewnętrzne konflikty odbiją się na dyspozycji faworyta do mistrzostwa Holandii? Na tę chwilę Ajax radzi sobie obiecująco, bowiem w tabeli ligowej ustępuje jedynie Feyenoordowi, do którego traci zaledwie dwa punkty. W ostatniej kolejce ligowej zespół ze stolicy Holandii rozbił w pył NEC Nijmegen 5:0. Mimo zawirowań kadrowych grę zespołu kreują Davy Klaassen (7 goli, 4 asysty), Kasper Dolberg (8+2) i Hakim Ziyech (4+6).