Bramkarze:

 

1. Piotr Wyszomirski - w tym wypadku nie ma żadnych wątpliwości. "Wyszu" od wielu już lat jeździł na wielkie turnieje w roli drugiego bramkarza kadry, a na ostatnich igrzyskach olimpijskich w pewnym momencie wygryzł całkowicie ze składu Sławomira Szmala. Już na mistrzostwach Europy w 2014 roku potrafił grać wielkie mecze jak w starciu ze Szwecją, a w Rio de Janeiro to w dużej mierze jemu zawdzięczamy awans do półfinału igrzysk. A trzeba przypomnieć, że ma dopiero 28 lat i od niedawna gra w Bundeslidze, gdzie w słabym TBV Lemgo ma teraz dużo okazji do poprawiania i... prezentowania swoich umiejętności.

 

2. Adam Morawski - dwudziestodwuletniemu piłkarzowi ręcznemu Orlen Wisły Płock znakomicie posłużyło wypożyczenie z Orlen Wisły Płock do szczecińskiej Pogoni, gdzie w ubiegłym sezonie dostawał dużo więcej minut na ligowym parkiecie. Latem Adam wrócił do Płocka, gdzie niepodważalną rolę miał Rodrigo Corrales, ale świetnymi występami sprawił duży, pozytywny ból głowy trenerowi Piotrowi Przybeckiemu. W meczu Ligi Mistrzów z Kadetten Schaffhausen bronił na 48-procentowej skuteczności! Wydaje się, że to on powinien teraz pełnić rolę, jaką odgrywał w ostatnich latach Piotr Wyszomirski, czyli zmiennika pierwszego bramkarza.

 

3. Tałant Dujszebajew ma także w odwodzie innych młodych bramkarzy, z których największym talentem jest chyba Mateusz Kornecki - rówieśnik Morawskiego. Tyle tylko, że Kornecki zakotwiczył w Górniku Zabrze, gdzie gra już czwarty sezon i nie rozwija chyba już swoich wielkich umiejętności. Latem miał odejsć z Zabrza, ale z transferu wyszły nici. Inny perspektywiczny gracz to Artur Chmieliński, który w tym sezonie dobrze prezentuje się między słupkami Wybrzeża Gdańsk. Nie można również zapominać o dwóch bardzo dobrych bramkarzach MMTS-u Kwidzyn - Krzysztofie Szczecinie i Pawle Kiepulskim. Ten drugi został nawet wybrany graczem września w PGNiG Superlidze Mężczyzn.

 

Lewi rozgrywający:

 

1. Michał Jurecki - gdy tylko "Dzidziuś" dojdzie do pełni formy po kontuzji, jakiej doznał na igrzyskach w Rio de Janeiro, na lewym rozegraniu nie powinniśmy zbytnio odczuć braku Karola Bieleckiego. Nie od dziś wiadomo, że Jureckiego boją się wszyscy obrońcy na świecie, bo gdy ten rozpędzi swoje 110 kg żywej wagi, to nie ma siły by go zatrzymać. Na korzyść kadry może także działać fakt, że Michał bedzie głodny gry po długim, kilkumiesięcznym rozbracie z piłką ręczną, a to wyzwoli w nim dodatkowe pokłady energii. Młodszy z braci Jureckich nie zapowiada jeszcze końca kariery w reprezentacji, z którą zagrał na każdej z wielkich imprez począwszy od szczęśliwych dla nas mistrzostw świata w 2007 roku w Niemczech.

 

2. Tomasz Gębala - w młodszym z braci Gębalów (rocznik 1995) drzemie ogromny potencjał, a wielu kibiców właśnie w nim widzi następcę Karola Bieleckiego, jako etatowego "bombardiera" kadry. Wydaje się, że znakomitym ruchem w karierze Tomasza było opuszczenie Magdeburga, gdzie przez trzy lata szlifowany był jego diament, i zasilenie ekipy wicemistrza Polski z Płocka. Pod okiem Piotra Przybeckiego Gębala dostaje wiele minut na parkiecie, które skrzętnie wykorzystuje czy to w lidze czy w Lidze Mistrzów. Również założenie biało-czerwonej koszulki nie paraliżuje 212-centymetrowego olbrzyma, co pokazał między innymi w listopadowym meczu z Serbią w Ergo Arenie. 21-latek (23 listopada obchodził urodziny) musi jednak jeszcze dojrzeć, a mistrzostwa we Francji będą, jeśli na nie pojedzie, dla niego pierwszym poważnym testem w kadrze.

 

3. Za plecami Jureckiego i Gębali również jest gęsto, jeśli chodzi o obsadę lewego rozegrania. W kolejce jest między innymi Piotr Chrapkowski, którego walory ofensywne straciły jednak mocno na sile, odkąd jest zawodnikiem Vive Tauronu Kielce, gdzie otrzymuje przede wszystkim zadania obronne. A przecież to Chrapkowski poprowadził Orlen Wisłę Płock do ostatniego mistrzostwa Polski w 2011 roku, gdy w jednym z meczów finałowych rzucił 13 bramek! Obok Chrapkowskiego śmiało można wymienić Pawła Podsiadłę, który nadal jest wyróżniającym się graczem w silnej lidze francuskiej, gdzie występuje w barwach Nimes. Jest również kolega klubowy "Chrapka" - Mariusz Jurkiewicz, który w zespole z Kielce gra sporo na lewym rozegraniu. "Kaczka" w kadrze bardziej potrzebny jest jednak na środku drugiej linii, gdzie mamy jeszcze większe problemy niż na prawej połówce...

 

Prawi rozgrywający:

 

1. Michał Szyba - zawodnik, którego kibice reprezentacji Polski kojarzą głównie z niesamowitego spotkania z Hiszpanią o brązowy medal mistrzostw świata w Katarze, gdzie rzucił 8 bramek, w tym tę w ostatniej sekundzie podstawowego czasu gry, dającą nam dogrywkę. W styczniu 2017, na czempionacie we Francji minie dwa lata od pamiętnego starcia z "Lopezem" w roli głównej, a w tym czasie... Szyba nie wyróżnił się niczym specjalnym w kadrze. Na mistrzostwach Europy w Polsce nie podołał presji własnego parkietu, w Rio pojawiał się na boisku tylko epizodycznie, a na ostatnie, listopadowe mecze eliminacji ME nie dostał nawet powołania. Tałant Dujszebajew nie może jednak zrezygnować z usług Szyby, bo ten spośród wszystkich dostępnych opcji jest obecnie najlepiej wyszkolonym technicznie i mającym największy ciąg na bramkę prawym rozgrywającym. Na korzyść Michała działa fakt, że regularnie gra teraz w szwajcarskim Kadetten Schaffhausen - ekipie, która bije się z najlepszymi drużynami w Lidze Mistrzów.

 

2. Andrzej Rojewski - drugi, obok Szyby, gracz, który zna smak brązowego medalu z Kataru. Tam "Roje" zbierał dopiero pierwsze szlify w kadrze, ale z przymusu zastępując kontuzjowanego Krzysztofa Lijewskiego zdobył sobie serca kibiców swoim zaangażowaniem i pracą w obronie. Na Euro w Polsce nie zagrał z powodu urazu, ale swoją przydatność w reprezentacji potwierdził dobrym występem w pierwszym meczu eliminacji MŚ z Holandią. Patrząc na jego formę z początku sezonu Bundesligi można stwierdzić, że szkoda, że nie pojechał na igrzyska olimpijskie do Rio de Janeiro. W 11 meczach tego sezonu najlepszej ligi świata zdobył 42 bramki, a jego nowa drużyna - SC DHfK Lipsk zajmuje jak na razie sensacyjne, piąte miejsce w tabeli. "Roje" po prostu musi przyjechać w najbliższym czasie na kadrę!

 

3. Nie wiadomo, jaka jest hierarchia prawych rozgrywających widziana okiem Tałanta Dujszebajewa, ale moim zdaniem grającym w polskiej lidze Rafałowi Przybylskiemu i Pawłowi Paczkowskiemu brakuje jeszcze "ciut" do Szyby i Rojewskiego. Nie grali oni jeszcze nigdy w wielkich turniejach, choć może to zmienić się podczas mistrzostw we Francji. Obaj dostali powołanie na listopadowe mecze z Serbią i Rumunią, ale poważny test na prawej połówce zaliczył tak naprawdę tylko Przybylski. Z Serbami zdobył kilka bramek, po tym jak z boiska szybko został zdjęty Lijewski, ale z Rumunami do siatki trafił już tylko raz. Na jego korzyść działają jednak bardzo dobre występy w PGNiG Superlidze, gdzie jest w czołówce strzelców. A Paczkowski? Trener Dujszebajew lubi korzystać z niego także na prawym skrzydle, gdzie Paweł potrafi się odnaleźć. Być może powołanie dla niego rozwiąże kwestię zmiennika dla lidera na tej pozycji - Michała Daszka, a przy okazji da pole do manewru na rozegraniu? Pożyjemy, zobaczymy. Do mistrzostw we Francji już tylko półtora miesiąca...