Skąd idea pracy z młodzieżą? - pytam 46-letniego Marka Koniecznego, który rozwija Akademię Piłkarską 21 w Krakowie.


Skończyłem AWF, jestem trenerem drugiej klasy. Już w trakcie studiów pracowałem w szkółce Wisły. Kiedy okazało się, że jako jedyny w klubie mówię trzy słowa po angielsku, to zajmowałem się organizacją meczów, a później zostałem kierownikiem drużyny "Białej Gwiazdy". Jednak trener Orest Lenczyk ma rację - trenerem się jest, a kierownikiem, czy nawet prezesem się bywa. Zawsze chciałem wrócić do szkolenia dzieci i młodzieży. Już w Wiśle nie podobało mi się to, co wówczas robiło się w zakresie szkolenia dzieci i młodzieży. To często była fikcja. Lipa po prostu! Próbowałem jednak zachęcać piłkarzy, aby chodzili na zajęcia z dziećmi. I chodzili - Radek Majdan, Arek Głowacki, Grzegorz Pater, Tomek Frankowski. "Franek" później wyjechał za granicę. Jednak ciągle przypominał się: "Koniu, może kiedyś zrobilibyśmy szkółkę piłkarską z prawdziwego zdarzenia?". A ja zawsze o tym marzyłem. Myślałem, że można to zrobić w oparciu o Wisłę. Nawet prezes Ludwik Miętta-Mikołajewicz był zainteresowany, ale wówczas za pion szkolenia młodzieży odpowiadał Stanisław Chemicz. Człowiek starej daty, który jednak całkiem niedawno robił takie numery, że lepiej nie mówić... Więc postanowiłem założyć własny klub!


Właśnie - a dlaczego stowarzyszenie?


Bo chcieliśmy, wspólnie z Tomkiem Frankowskim i Mirkiem Szymkowiakiem mieć klub. Nie ukrywam, że szkolimy, aby kiedyś zarobić pieniądze na najzdolniejszych piłkarzach. Nazwaliśmy klub Akademia Piłkarska 21, bo potrzebowaliśmy fajnego przekazu w Krakowie. Tomek Frankowski zawsze grał z numerem 21, pierwszą koronę króla strzelców Ekstraklasy wywalczył z 21 bramkami na koncie. Gdyby akademia miała moje nazwisko, to na nikogo by to nie działało. Szukaliśmy czego, co będzie magnesem dla rodziców i dzieci. Do dziś mówimy, że ja jestem "organizacyjny", a Szymkowiak i Frankowski są "do zdjęć". Nota bene wówczas był taki przepis, że stowarzyszenie kultury fizycznej musiało liczyć co najmniej 15 członków, więc niemal cała drużyna Wisły to "członkowie założyciele" - Radek Sobolewski, Artur Sarnat, Marcin Baszczyński, Bogdan Zając... Ba, śmieję się, że z naszej akademii już dwóch ludzi trafiło do drużyny narodowej. Najpierw Tomek Frankowski był asystentem Franciszka Smudy, a teraz Bogdan Zając jest asystentem Adama Nawałki.


Ilu chłopców prowadzicie?


200, ale ograniczaliśmy się, nie mając własnej bazy. Tu trzeba powiedzieć zdanie klucz - bez bazy nie ma szkolenia! Korzystaliśmy z J&J Sport Center na Skotnikach. Tam dysponowaliśmy trzema boiskami - w tym jednym pełnowymiarowym. Jednak właściciel z roku na rok podnosił nam rachunki. Więc marzyliśmy o własnym ośrodku. Do Tomka Frankowskiego zgłosił się Grzegorz Kurdziel, trener bramkarzy Jagiellonii. I powiedział, że brat - mający biznes hal piłkarskich Interhall z Katowic - szuka wspólników w Krakowie. Spadł nam z nieba! Od lat szukaliśmy partnera, ale i terenów w Krakowie. Zawsze był jakiś problem. Miasto nam proponowało lokalizację - co prawda bezterminową, ale z rocznym okresem wypowiedzenia. Inwestorzy muszą jednak mieć jakąś pewność. I tak w końcu trafiliśmy na Podgórze, gdzie podpisaliśmy umowę na 25 lat! I tam postawiliśmy piękny balon - na połówce boiska. Takiego nie ma na południu Polski! Za za rok pójdziemy jeszcze krok dalej, nie będę jednak publicznie snuł planów, aby nie zapeszyć...


Czy są pierwsze efekty szkolenia?


Tak nasz chłopak Michał Feliks - rocznik 1999 - jest w szkółce FC Nantes. Jako 17-latek gra w zespole do lat 19 - z czterema mistrzami Europy! Właściciel FC Nantes, Waldemar Kita sam się zgłosił do nas. Teraz jesteśmy w stałym kontakcie - pan Kita cieszy się z każdej bramki młodego Polaka. Potrafi się odezwać i pochwalić kolejnym sukcesem Feliksa, który niedawno zadebiutował w reprezentacji Polski juniorów i już zaliczył cztery spotkania. Jak wypromowałby się z FC Nantes dalej, mamy gwarancję konkretnego procentu od transferu... Dwóch naszych chłopaków jest w Heerenveen, gdzie jest jedna z najlepszych szkółek w Europie, a zjeździłem Stary Kontynent wzdłuż i wszerz. Byłem kiedyś w Ajaksie - tydzień stażu. Kapitalne doświadczenie. Na koniec jeden z dyrektorów pyta nas, co chcemy powiedzieć na koniec. Każdy z różnych krajów Europy porusza różne kwestie - raczej szczegółowe, a ja powiedziałem, co myślałem: "Cieszę się, że trafiłem na taki staż. To był piękny tydzień, ale jeszcze piękniej byłoby, żeby w takich zajęciach uczestniczyli właściciele czołowych klubów Polski, wówczas byli nimi panowie Walter, Cupiał, Drzymała. Może wówczas zrozumieliby, jaką drogą podążać".

 


Lech Poznań właśnie ujawnił raport finansowy i wynika z niego, że 6,3 procenta budżetu przeznacza na akademię.


A ja kiedyś poszedłem do Wisły, gdy prezesem był Robert Gaszyński. I rozmawiamy - w obecności Zdzisław Kapki - o stworzeniu akademii. Mój projekt - takie miałem wrażenie - zachwycił prezesa Gaszyńskiego. Na koniec przyszła jednak kwestia finansów. Mówię - panowie, niech Wisła przeznaczy tylko 5 procent budżetu na akademię. I proszę mi wierzyć, za jakiś czas będą kapitalne efekty. Będziemy szkolić tak, że zasilimy pierwszy zespół, że nasi wychowankowie będą sprzedawani za wielkie pieniądze. To ile potrzeba na to pieniędzy? - pada pytania. Mówię - skoro budżet Wisły to 30 milionów, więc 5 procent to 1,5 miliona złotych. I to już pozwoli stworzyć prężną akademię. Jak budżet wzrośnie do 50 milionów, to może Wisła zacznie wydawać 2,5 miliona złotych. Jednak 1,5 miliona to świetny początek. Prezes Gaszyński na to: "Dobra to ja daję 80 tysięcy złotych, a pan doda resztę". Kombinuję w głowie - 80 tysięcy razy 12 miesięcy to 960 tysięcy złotych. Dodam 200-300 tysięcy i można zaczynać. Mówię: "80 tysięcy miesięcznie to już coś, chyba się dogadamy". Na co prezes Gaszyński: "80 tysięcy rocznie". Wyszedłem... Wcześniej słyszałem, że Wisła płaciła trenerom pierwszego zespołu 100 tysięcy złotych miesięcznie. Nie rozumiałem tego! Ciągle i wciąż powtarzałem, komu mogłem: - Panowie, zapłaćcie 70 tysięcy miesięcznie, przecież w Polsce to i tak morze kasy, a resztę przeznaczcie na płace trenerów młodzieży... Nikt nie chciał słuchać. A myślę, że 90 procent trenerów dzieci i młodzieży dostaje 500, czy 600 złotych. Może ktoś tam 1200-1300... Ok, teraz to się zmienia - taka Legia, czy Zagłębie Lubin płacą więcej. Ja zresztą czekam na propozycje dla naszych chłopaków z Legii, Lech, czy Zagłębia - to będzie dla nich postęp. Ja chcę wychować piłkarza, ciężko nad nim pracuję od 7 do 15-16 roku życia. Teraz może będziemy mieli nawet zespół juniorów starszych, ale dla mnie naturalną drogą jest odejście. Pytanie za ile. I to jest ważna kwestia, aby ją postawić na forum PZPN, aby porozmawiać o tym z prezesami Zbigniewem Bońkiem i Markiem Koźmińskim.


Za ile? - to pytanie do PZPN-u?


Dokładnie - do PZPN-u, za ile. Obowiązuje uchwała PZPN - ekwiwalent za wyszkolenie. I klub może od nas wziąć młodego zawodnika za 4 tysiące złotych, 5 tysięcy, czy maksymalnie 8 tysięcy złotych. Nic dziwnego, że akademie myślą, aby sprzedawać najzdolniejszych za granicę. Można dostać 50, 60, a nawet 100 tysięcy euro za chłopaka! PZPN musi zmienić te przepisy. To nie jest zresztą tak, że ja chcę kasę od razu. Ja haruję z chłopakiem siedem-osiem lat, to i poczekam jeszcze kilka lat, ale jak się wybije w klubie Ekstraklasy i zostanie sprzedany za konkretne pieniądze, to chciałbym otrzymać nagrodę. Dobrze, że chociaż jest "Solidarity payment FIFA", czyli "mechanizm solidarności FIFA", choć kluby Ekstraklasy tych słabszych również chcą w tej materii ogrywać...


Samorząd pomaga finansowo?


Rzecz jasna są granty - na sportowe szkolenie dzieci i młodzieży. Jednak z roku na rok maleją. Od momentu założenia Akademii Piłkarskiej 21 w skali budżetu Krakowa spadły o kilka milionów złotych. Do nas - to żadna tajemnica - trafia rocznie 20 tysięcy złotych.


Tylko 20 tysięcy?!?


Nie obrażam się na te pieniądze. Jednak są naprawdę skromne. Latem organizujemy turniej - Murapol Cup Puchar Akademii Piłkarskiej 21. Koszt organizacji to 160 tysięcy złotych. Jednak przyjeżdżają wielkie firmy. Wzorowałem się na Lech Cup - kiedy tam pierwszy raz pojechałem, latałem z wizytówkami i chciałem zaprosić różne kluby. Jednak patrzyli na nas nieufanie. Pomógł nam trener z Anglii - dzięki niemu udało się zaprosić Leeds United, a dzięki Kubie Błaszczykowskiemu przyjechała Borussia Dortmund. Teraz nie mamy już żadnych kłopotów. Na turniej w 2017 roku przyjedzie Chelsea, Milan, Manchester United. To wielka sprawa dla młodych zawodników. I zasada jest taka, że zapraszamy 6 klubów zagranicznych, ale i 6 klubów polskich. To nas różni od Lech Cup i Legia Cup...  Międzynarodowe towarzystwo - to się liczy, ale przecież to doświadczenie ma służyć naszym dzieciom - z różnych klubów.


Rozmawiał Roman Kołtoń

Marek Konieczny - z Akademii Piłkarskiej 21 z Krakowa - będzie gościem "Cafe Futbol" - obok Piotra Reissa z Akademii Piłkarskiej Reissa (Wielkopolska) oraz Wiesława Wilczyńskiego z Escoli Warszawa. Zapraszamy w niedzielę o godzinie 11.00 na Polsat Sport (dogrywka na Polsatsport.pl od godziny 12.25).