W obecnym sezonie Primera Division lepiej prezentuje się zespół z Málagi, który w poprzedniej kolejce sensacyjnie zremisował z FC Barcelona (0:0) i po dwunastu seriach zajmował 11. miejsce w tabeli. Nieco gorzej wypadła drużyna Tytonia, która tydzień temu, po emocjonującym meczu przegrała u siebie z Sevillą 2:3, chociaż prowadziła już 2:0. Ekipa z Coruñy plasowała się na 17. lokacie.

 

Przed spotkaniem nie było pewne czy trener Gaizka Garitano postawi na bramkarza z Polski przy ustalaniu wyjściowego składu. Tytoń po kapitalnym debiucie z Valencią, po którym został wybrany zawodnikiem spotkania, obniżył loty i w poprzednim meczu z Sevillą był odpowiedzialny za stratę ostatniego gola, który ostatecznie dał zwycięstwo byłej drużynie Grzegorza Krychowiaka. 

 

Pierwsza połowa meczu zaczęła się pomyślnie dla gości. W 4. minucie w polu karnym Federico Ricca ciągnął rywala za koszulkę i sędzia Iñaki Garrido podyktował rzut karny dla Deportivo. Do "jedenastki" podszedł Celso Borges, który mocnym strzałem nie dał szans Idrissowi Kameniemu. W 21. minucie role się odwróciły i po faulu strzelca pierwszego gola w obrębie własnej "szesnastki" arbiter podyktował rzut karny, tym razem dla Málagi. Do stałego fragmentu podszedł Michael Santos. Co prawda Tytoń wyczuł intencje Urugwajczyka i rzucił się we właściwy róg, ale strzał był bardzo precyzyjny i Polak musiał wyciągać piłkę z siatki. W 40. minucie gospodarze wyszli na prowadzenie po pięknym golu Sandro Ramíreza z rzutu wolnego. Hiszpan kapitalnie przymierzył i posłał piłkę ponad murem, w lewy górny róg bramki. Tytoń był w tej sytuacji bez szans i jedynie odprowadził piłkę wzrokiem.

 

Druga odsłona spotkania dostarczyła widzom jeszcze więcej emocji niż pierwsza. Najpierw w 56. minucie Málaga podwyższyła prowadzenie na 3:1. Santos odebrał piłkę w polu karnym Deportivo, a następnie pięknym strzałem w okienko pokonał polskiego golkipera. Strata gola nie obciąża jednak bramkarza, bowiem w tej sytuacji ponownie nie miał on nic do powiedzenia. Po stracie trzeciego gola goście ruszyli do ofensywy. W 72. minucie po główce Florina Andone udało się zdobyć gola kontaktowego. Deportivo było stroną dominującą i przeprowadzało kolejne ataki na bramkę gospodarzy. W 81. minucie, po jednym z nich, fatalnie pomylił się Kameni i do wyrównania doprowadził Borges. Kiedy wydawało się, że mecz zakończy się podziałem punktów w doliczonym czasie gry zwycięstwo Máladze zapewnił Javier Ontiveros, który wszedł na boisko dwadzieścia minut wcześniej. Skrzydłowy minął obrońców i mocnym strzałem w prawy, górny róg bramki pokonał Tytonia. Bramkarz nie miał szans dosięgnąć piłki.

 

W tym meczu było wszystko. Obie drużyny starały się zdominować przeciwników grą kombinacyjną i prezentowały ofensywny styl gry. Ciężko jednoznacznie ocenić występ polskiego bramkarza. Co prawda przy żadnej z bramek nie miał praktycznie szans na skuteczną interwencję, jednak fakt, że został pokonany aż czterokrotnie nie poprawił z pewnością humoru zarówno golkiperowi, jak i jego trenerowi. 

 

Málaga CF - Deportivo La Coruña 4:3 (2:1)

 

Bramki: 0:1 Celso Borges (4'), 1:1 Michael Santos (21'), 2:1 Sandro Ramírez, 3:1 Michael Santos (56'), 3:2 Carles Gil (72'), 3:3 Celso Borges (81'), 4:3 Javier Ontiveros (90+2).

 

Málaga CF: Idriss Kameni - Federico Ricca, Mikel Villanueva, Miguel Torres, Roberto Rosales - Gonzalo Castro, Pablo Fornals (87' Duda), Ignacio Camacho, Juanpi - Sandro Ramírez (54' Youssef En-Nesyri), Michael Santos (73' Javier Ontiveros).

 

Deportivo La Coruña: Przemysław Tytoń - Luisinho, Sidnei, Raúl Albentosa, Juanfran Moreno - Guilherme, Celso Borges, Marlos Moreno Durán (90' Pedro Mosquera), Fayçal Fajr (68' Carles Gil), Buno Gama (90+3' Emre Çolak) - Florin Andone.

 

Żółte kartki:

 

Málaga CF: Juanpi (76'), Ignacio Camacho (78'), Javier Ontiveros (90+2').

 

Deportivo La Coruña: Luisinho (10').

 

Sędzia: Iñaki Vicandi Garrido