„Cieszę się, że będę mógł reprezentować Polskę na mistrzostwach świata, bo jest to bardzo fajny turniej. Co do mistrzostw Polski, rok temu mi się nie powiodło, bo przegrałem w ćwierćfinale, ale dziś udało się zrealizować w pełni zamierzenia i jestem z tego zadowolony” – powiedział Szymański.

 

Finał rozpoczął od dwóch wygranych setów, ale w trzecim rywal postawił się i przechylił szalę na swoją korzyść.

 

„W tym trzecim secie było trochę szachów w końcówce. Mieliśmy wtedy do dyspozycji białe piłki, dzięki którym można zdobyć dwa punkty za akcję, więc chcieliśmy je szybko wykorzystać. Dla mnie była to szansa na wygraną, dla Przemka na utrzymanie w grze. Praktycznie dwie piłki zadecydowały o tym, że walczyliśmy dalej. Na szczęście w czwartej partii rywalowi chyba trochę uciekła koncentracja, ja wróciłem na swój poziom, co pozwoliło mi odskoczyć na kilka punktów i ostatecznie zdobyć złoty medal” – dodał mistrz Polski.

 

Tytułu sprzed roku nie obronił Filip Młynarski, który po przegranym półfinale stoczył ze Zbigniewem Leszczyńskim pojedynek o trzecie miejsce. Rok temu obaj panowie zagrali o mistrzostwo, teraz tylko o brąz. Podobnie jak rok temu, zwyciężył Młynarski.

 

„Rok temu finałowy mecz był dla mnie dość łatwy, ale dziś, mimo że był to mecz o brąz, było o wiele trudniej. Zbyszek zdecydowanie się poprawił, ale ja zrobiłem także niewielki postęp i całe szczęście udało się wygrać. Szkoda, że nie udało się obronić tytułu sprzed roku, ale w półfinale wygrał lepszy. Rywal zagrał lepiej, mnie trochę przyblokowało i to Przemek Sałaciński mógł zagrać o złoto” – przyznał brązowy medalista.

 

Do ćwierćfinału mistrzostw nie udało się awansować sobotniemu zwycięzcy eliminacji, jednemu z najbardziej utytułowanych tenisistów stołowych Leszkowi Kucharskiemu.

 

„Mimo, że nie udało mi się awansować do ćwierćfinału, zrealizowałem swój cel, którym była promocja ping ponga i tenisa razem wziętych. Tą specyficzną rakietką, którą gra się w ping ponga trenowałem zaledwie trzy razy, a są tu tacy, którzy przez ostatnie dwa, trzy miesiące grali nią codziennie. Specyfika tej dyscypliny jest taka, że trzeba tu mieć bardzo duże czucie. Nie chodzi o kwestie fizyczne, jak to jest w tenisie stołowym. Różnica w stosunku do tenisa jest taka, że ja, jako prawie 60-latek, mogę walczyć jak równy z równym z zawodnikami superligi, gdzie normalnie nie miałbym szans. Dzieje się tak dlatego, że w ping pongu nie ma praktycznie rotacji” – powiedział.

 

Pierwsza czwórka MP:

 

1. Filip Szymański
2. Przemysław Sałaciński
3. Filip Młynarski
4. Zbigniew Leszczyński