Krowicki: Jesteśmy na etapie budowania drużyny

Piłka ręczna
Krowicki: Jesteśmy na etapie budowania drużyny
fot. PAP

Selekcjoner kobiecej reprezentacji Polski w piłce ręcznej Leszek Krowicki nie ukrywa, że nie chce rozbudzać nadziei kibiców przed występami biało-czerwonych na mistrzostwach Europy w Szwecji. "My jesteśmy na etapie budowania drużyny" - podkreślił.

W poniedziałek krajowy związek ogłosił listę 16 zawodniczek, które pojadą do Kristianstad. Tam Polki zmierzą się w grupie B z Francją, Holandią i Niemcami.

 

"Oczywiście będziemy zmotywowani i będziemy solidnie przygotowywać się do każdego meczu, ale my jesteśmy na etapie budowania drużyny, która w przyszłości, mając większe doświadczenie, ma prezentować ten sam poziom, co dzisiejsza czołówka europejska. ME to niestety pierwszy etap tego procesu. Mówię niestety, bo czeka nas od razu konfrontacja z najsilniejszymi. Dlatego nie chcę przesadzać z planami czy oczekiwaniami" - przyznał Krowicki.

 

W kadrze znalazło się kilka młodszych zawodniczek, które mają stopniowo zajmować miejsce bardziej doświadczonych koleżanek.

 

"Musimy sobie zdać sprawę z tego, że takie zmiany w kadrze były koniecznie, ponieważ pewne pokolenie piłkarek ręcznych kiedyś jednak kończy granie na najwyższym poziomie. Mimo tego, że ogłosiliśmy już +szesnastkę+ na ME, poszukiwania alternatyw będą dalej trwały" - zaznaczył szkoleniowiec.

 

Jak dodał, w Szwecji drużynie nie zabraknie chęci i motywacji, ale zawodniczki zdecydowanie ustępują rywalkom doświadczeniem.

 

"Na zakończonym w niedzielę turnieju w Hiszpanii mieliśmy okazję grać z reprezentacją gospodarzy. Stanęły naprzeciwko siebie zawodniczki z dwoma, trzema, czterema występami w drużynie narodowej oraz te, które grały w niej 150, 200, a nawet 300 razy. Z takimi rywalkami spotkamy się właśnie na ME w Szwecji" - powiedział Krowicki.

 

Selekcjoner nakreślił także profile drużyn, z którymi Polki zmierzą się w fazie grupowej. Ocenił, że nie będzie łatwo wygrać z żadną z nich.

"Drużyna Francji jest prawie identyczna z tą, która na igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro zdobyła srebrny medal. Holenderki prawie nie zmieniają składu od czterech czy pięciu lat, każda z nich ma na koncie od 100 do 200 meczów w reprezentacji. Mniej doświadczone na międzynarodowej arenie są Niemki, ale one grają z kolei w bardzo silnej lidze. To każe nam wszystkim zachować ostrożność w prognozach" - przyznał.

 

Być może najbardziej odczuwalny dla biało-czerwonych będzie brak kontuzjowanej kapitan drużyny narodowej Karoliny Kudłacz-Gloc. Zawodniczka HC Lipsk zapowiedziała, że poleci z koleżankami do Szwecji, ale aktywny udział w turnieju byłby zbyt dużym ryzykiem dla jej zdrowia.

 

"Niestety na kłopoty zdrowotne nie mamy żadnego wpływu. Musimy się z tym pogodzić. Czy to był silny cios mentalny dla kadry - okaże się w praniu. Karolina jest nie tylko znakomitą zawodniczką, ale też wspaniałym człowiekiem, świetną kapitan. Jej wpływ na postawę zespołu jest od wielu lat ogromny. Niektóre młode piłkarki patrzą na nią jak na boga. Dobrze byłoby, gdyby mogła pomagać im także na boisku, dzielić się z nimi doświadczeniem. To jest ten kapitał, który ona ma, a którego brakuje młodym zawodniczkom. To olbrzymia strata" - zaznaczył Krowicki.

 

Choć selekcjoner zaleca ostrożność w prognozach i oczekiwaniach, nie ukrywał, że wyjście z grupy byłoby jego marzeniem.

 

"To byłby układ idealny. Naszym marzeniem jest też zagrać z kolejnymi rywalami przeze 60 minut tak, jak graliśmy przez 40 z Hiszpanią. Czy odczuwam stres? W przeszłości miałem okazje brać udział w poważnych turniejach, więc choć jakieś emocje odczuwam, to jest to w granicach normy" - powiedział.

 

Mistrzostwa Europy odbędą się w dniach 4-18 grudnia. Tytułu broni Norwegia, która przed dwoma laty w finale w Budapeszcie pokonała Hiszpanię 28:25.

MC, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze