Wszystko wydarzyło się w trzecim secie. Kubiak próbował wyskoczyć do ataku z lewego skrzydła, jednak poczuł ból i położył się na parkiecie, trzymając się za łydkę.

 

- Naderwałem mięsień łydki. To typowa kontuzja siatkarza. Wielu chłopaków ją miało. Między nimi Michał Winiarski. Koledzy pomogli mi zejść z boiska. Miałem już badanie metodą rezonansu magnetycznego. Jego wyniki wysłałem doktorowi naszej kadry, Janowi Sokalowi. Obejrzał i mówi, że nie ma dramatu. Czeka mnie przerwa, jakieś trzy, cztery tygodnie - powiedział "Przeglądowi Sportowemu".

 

 

Siatkarz liczy, że błyskawicznie dojdzie do siebie i znów będzie mógł czarować na japońskich boiskach. Tym bardziej, że w grudniu jego drużynę czeka rywalizacja w Pucharze Cesarza.

 

- Chciałbym zdążyć wyleczyć się na półfinał Pucharu Cesarza, który odbędzie się w wigilię świąt Bożego Narodzenia. Tydzień wcześniej jest ćwierćfinał. Na pewno nie będę spieszył się z powrotem do gry. Liczę jednak, że wrócę w grudniu, bo na mnie takie rzeczy goją się jak na psie - zauważył Kubiak.