Poniedziałkowy mecz pomiędzy Lechią Gdańsk a Górnikiem Łęczna był spotkaniem drużyn z dwóch przeciwległych biegunów LOTTO Ekstraklasy. W obecnym sezonie gdańszczanie nie zawodzą i po 16 kolejkach piastowali pozycję lidera. Odwrotnie prezentowała się sytuacja zespołu z Łęcznej, który po trzech porażkach z rzędu spadł na ostatnie miejsce w ligowej tabeli. Humorów łęcznian nie poprawił na pewno fakt, że w poprzedniej serii zostali oni rozbici przez przedostatni w tabeli Ruch Chorzów 0:4. Oba zespoły potrzebowały zatem punktów, jednak w zupełnie innych celach. Lechia w kontekście walki o mistrzostwo Polski nie mogła sobie pozwolić na rozluźnienie, natomiast Górnik przy ewentualnym zwycięstwie złapałby trochę powietrza i opuściłby strefę spadkową.

 

Zgodnie z przewidywaniami, w pierwszej połowie przeważał zespół gospodarzy, jednak przyjezdni również szukali swoich szans na otwarcie wyniku. Pierwszą naprawdę groźną sytuację wykreowali właśnie goście. W 22. minucie Piotr Grzelczak dostał dokładne, prostopadłe podanie z głębi pola, ale źle przyjął piłkę, która trafiła pod nogi Bartosza Śpiączki. Mocne uderzenie napastnika, w siatkarskim stylu, odbił Vanja Milinković-Savić. Było jednak widoczne, że to Pomorzanie charakteryzują się większą jakością gry i trzy minuty później znalazło to potwierdzenie w zmianie wyniku, kiedy Grzegorz Kuświk z łatwością ograł Dariusza Jareckiego i podał do Marco Paixão, który z odległości dwóch metrów od bramki wpakował piłkę do siatki. Strata gola obciąża głównie konto lewego obrońcy Górnika, ponieważ po zderzeniu bark w bark z napastnikiem zaliczył spektakularną wywrotkę. Następnie dwoma kiksami "popisał się" sam Kuświk. Najpierw po kapitalnym podaniu Rafała Wolskiego znalazł się w sytuacji sam na sam i fatalnie przestrzelił, a następnie nie dał rady strzelić głową z odległości jednego metra na pustą bramkę.

 

Druga odsłona zaczęła się od sytuacji dla gości. W 47. minucie Grzelczak przyjęciem zgubił Rafała Janickiego, a następnie posłał piłkę wysoko nad bramkę Savicia. W 68. minucie po raz kolejny w polu karnym łęcznian pogubił się Jarecki, którego utratę równowagi bezwzględnie wykorzystał Paixão. Portugalczyk podał piłkę do Wolskiego, a pomocnik płaskim strzałem skierował futbolówkę do siatki. W 85. minucie Kuświk znalazł się w obrębie "szesnastki" rywali i podał do aktywnego Paixão. Napastnik próbował wślizgiem zdobyć bramkę, jednak piłka odbiła się od słabo spisującego się tego dnia Jareckiego. Kolejny już błąd obrońcy wykorzystał Lukáš Haraslín, który ustalił wynik spotkania na 3:0.

 

Lechia Gdańsk - Górnik Łęczna 3:0 (1:0)

Bramki: M. Paixão 25, Wolski 69, Haraslín 86

 

Lechia Gdańsk: Vanja Milinković-Savić - Paweł Stolarski (58' João Nunes), Grzegorz Wojtkowiak, Mario Maloča (79 Steven Vitória), Rafał Janicki - Sławomir Peszko, Miloš Krasić, Michał Chrapek, Rafał Wolski (71' Lukáš Haraslín)  - Grzegorz Kuświk, Marco Paixão.

 

Górnik Łęczna: Wojciech Małecki - Dariusz Jarecki, Maciej Szmatiuk, Aleksander Komor, Paweł Sasin - Gerson, Łukasz Tymiński (72' Nika Dzalamidze), Piotr Grzelczak, Szymon Drewniak, Grzegorz Bonin (79' Javi Hernández) - Bartosz Śpiączka (84' Vojo Ubiparip).

 

Żółte kartki: Jarecki, Gerson

 

Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).