Reprezentacja Polski bez tajemnic. Marcin Feddek i książka „Dekalog Nawałki”

Piłka nożna
Reprezentacja Polski bez tajemnic. Marcin Feddek i książka „Dekalog Nawałki”
fot. Materiały prasowe

Marcin Feddek od początku kadencji Adama Nawałki został obdarzony przez selekcjonera szczególnym zaufaniem. Jako jedyny dziennikarz miał możliwość śledzenia zamkniętych treningów kadry, a prywatne rozmowy z trenerem i zawodnikami dały mu dostęp do informacji zarezerwowanych wyłącznie dla członków sztabu. Teraz dziennikarz Polsatu Sport w książce „Dekalog Nawałki” odkrywa przed czytelnikami kulisy reprezentacji, która dotarła do ćwierćfinału mistrzostw Europy we Francji.

Prezentujemy przedpremierowy fragment publikacji, która ukaże się 7 grudnia pod naszym patronatem.

 

Fragment książki:


Na zegarze wybiła ostatnia minuta. Łukasz, choć był już skrajnie wyczerpany, nagle na pełnym gazie ruszył na bramkę rywali. Skąd wykrzesał siły, nie wiem. Może z wątroby, jak mawiają piłkarze. Dostrzegł go Krychowiak. Posłał piłkę w jego kierunku, ale Piszczu zderzył się z wychodzącym z bramki Sommerem. Gdyby futbolówka inaczej się od niego odbiła, być może wpadłaby do siatki, a tak wybił ją Schär. Wtedy sędzia odgwizdał koniec meczu. A więc karne.


Podszedłem do naszej ławki najbliżej, jak się dało. Nawałka już krążył wokół piłkarzy i tylko się upewniał, czy wyznaczeni wcześniej zawodnicy są gotowi na to stresujące wyzwanie. Z treningów wiedziałem, że do konkursu przystąpią Lewandowski, Glik, Błaszczykowski, Krychowiak i Milik, zagadką była tylko kolejność wykonawców. Jednak bacznie przyglądając się Adamowi, szybko ją rozszyfrowałem. Podchodził po kolei do każdego z wymienionych piłkarzy. Wiedziałem, że pierwszy podejdzie Lewandowski. Krychowiak chciał być ostatni. Milik drugi. Kiedy piłkarze obu drużyn byli już na środku boiska, rzuciłem słuchawki i podszedłem do pozostałych naszych zawodników i członków sztabu. Stali wzdłuż linii bocznej. Mark Clattenburg wybrał bramkę, za którą siedzieli szwajcarscy fani. Czy przypadkowo? Nie wiem, ale nie miało to wpływu na naszych piłkarzy. Byli skoncentrowani i trafiali bez mrugnięcia okiem. Zaczął Lewandowski, potem na pudło Xhaki pewnym strzałem odpowiedział Milik. Nie pomylili się Glik i Błaszczykowski. Kiedy Rodríguez wyrównał na 4:4, w kierunku 11. metra ruszył Krychowiak. Jeżeli trafi, znajdziemy się w ćwierćfinale, jeżeli nie – gra będzie trwać dalej, do pierwszego pudła. Szedł jak po swoje, jak po kontrakt z PSG. W trakcie turnieju, za zgodą selekcjonera, opuścił na kilka godzin zgrupowanie i w tajemnicy poleciał do Paryża na negocjacje umowy. Teraz miał okazję podziękować Adamowi za zaufanie.


– Potrafi wytrzymać presję. Wygrywał europejskie finały. To jego gwiezdny czas! – komentował Borek. I Krychowiak pewnie, mocno trafił w samo okienko!


Mati mógł wykrzyczeć:


– Mamy to, mamy to! Jesteśmy w ćwierćfinale Euro 2016!


Grzesiek utonął w objęciach kolegów. Szaleństwo nie miało końca. Musiałem się szybko otrząsnąć, bo ludzie z UEFA już rozstawiali na płycie stanowisko do pierwszego gorącego wywiadu. Patrzyłem na biegających ze szczęścia piłkarzy i wiedziałem, że muszę któregoś z nich przyprowadzić przed kamerę. Wybór mógł być tylko jeden: Fabiański. Genialny na linii, znakomity na przedpolu. No i te jego wykopy, a raczej „sznyty”, jak mówi Szczęsny.


– Coś mi nie szło w tych rzutach karnych, ale cieszę się bardzo – mówił rozemocjonowany Łukasz. – W końcu wygraliśmy! Chwała chłopakom za to, jak wykonywali jedenastki. To naprawdę było potwornie stresujące. Dali radę!


– Jeśli rzuty karne oglądasz w telewizji, gdy grają inni, to jest to fajna zabawa. Jeśli sam w tym uczestniczysz, to już dramat. Nie mogłem nawet na to patrzeć – podsumował Grosicki, który w trakcie konkursu klęczał na murawie i modlił się o wygraną.


Być może gdyby wytrzymał trudy pojedynku, również znalazłby się wśród wyznaczonych wykonawców jedenastek, jednak i jego, i Mączyńskiego na początku dogrywki łapały skurcze. Obu Nawałka zdjął więc z boiska i posłał na murawę Peszkę i Jodłowca. Za to 120 minut na pełnych obrotach wytrzymał Błaszczykowski. O jego formę były pewne obawy, jako że w końcówce sezonu grał mało i miał zaległości, lecz czas ewidentnie działał na jego korzyść i Kuba zdecydowanie szedł w górę. Nie dość, że zdobył bramkę – 18. w 82. występie w reprezentacji – to równie pewnie strzelił karnego.

O książce:


Zajrzyj za kulisy reprezentacji, w której zakochała się cała Polska!


Posłuchaj mowy motywacyjnej Lewandowskiego przed meczem z Niemcami. Stań w tunelu obok Piszczka tuż przed wyjściem na stadion we Frankfurcie. Weź udział w zamkniętej imprezie tuż po wywalczeniu awansu na Euro 2016. Poczuj przeszywającą ciszę w autokarze po porażce z Portugalią…


Marcin Feddek od początku kadencji Adama Nawałki został obdarzony przez selekcjonera szczególnym zaufaniem. Jako jedyny dziennikarz miał możliwość śledzenia zamkniętych treningów kadry i podróżowania wraz z nią, a prywatne rozmowy z trenerem i zawodnikami dały mu dostęp do informacji zarezerwowanych wyłącznie dla członków sztabu.


W tej książce dziennikarz Polsatu Sport po raz pierwszy odkrywa przed czytelnikami kulisy reprezentacji, która dotarła do ćwierćfinału mistrzostw Europy we Francji. Przybliża metody selekcjonera, tłumaczy jego decyzje taktyczne, a także przedstawia, jak od środka funkcjonuje najważniejsza drużyna narodowa w kraju.


Cała Polska żyje jej występami. Teraz masz wyjątkową okazję poznać historię tej reprezentacji!

RH, Informacja prasowa

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze