Z niedzielnego „Cafe Futbol” płynie szereg postulatów - również do PZPN-u, gdzie - w drugiej kadencji Zbigniewa Bońka - jest szansa na jeszcze intensywniejsze zainteresowanie kwestią szkolenia trenerów, a także szkolenia dzieci i młodzieży.

Zbigniew Boniek wykonał świetną pracę w wielu aspektach – mówi twórca Escoli Varsovia, Wiesław Wilczyński – Jednak zgadzam się, że w drugiej kadencji powinien położyć nacisk na szkolenie... Bardzo podoba mi się hasło, które pojawiło się w „Cafe Futbol” - rok 2017 rokiem szkolenia dzieci i młodzieży! Pozostaje kwestia, jakie działania powinny za tym pójść – również jakie działania PZPN!

Jest nowy wiceprezes PZPN, Marek Koźmiński - jest nadzieja, że będzie chciał się pokazać na nowym stanowisku, odpowiedzialny właśnie za szkolenie...

Też mam taką nadzieję. Pewnie nie chciałby zostać zapamiętany jedynie jako wiceprezes, który gustownie się ubiera...

Podpisuje się pan pod najważniejszymi postulatami wynikającymi z dyskusji w "Cafe Futbol" - certyfikacja, ekwiwalent za wyszkolenie i kwestia szkolenia trenerów!

Oczywiście! Certyfikacja to szansa na uporządkowanie i wzbogacenie skutecznej pracy z młodzieżą. Trzeba też rozprawić się z pewnymi stereotypami myślenia. Prezes Boniek w jednym z wywiadów mówił o akademiach w klubach Ekstraklasy i prywatnych akademiach. Escola Varsovia działa w formie prawnej spółki non-profit, prowadzi działalność pożytku publicznego, czyli na zasadach niekomercyjnych. Dam konkretny przykład: pierwsza, zasadnicza rata z transferu Marcina Bułki - naszego utalentowanego bramkarza - z Escoli do FC Chelsea przeznaczona jest w całości na wzbogacenie naszej bazy treningowej. Wydaliśmy na bazę już około 7 milionów złotych, a to nie koniec inwestycji. A tymczasem kluby Ekstraklasy mają problem, poza małymi wyjątkami, żeby zbudować jedno boisko pełnowymiarowe, czy postawić halę pneumatyczna, aby można było ćwiczyć zimą. Powiem więcej - kluby Ekstraklasy, czy 1. ligi to w większości przedsięwzięcia komercyjne. I tylko komercyjne. Dla wielu z nich budowa bazy, czy szkolenie młodzieży nie jest celem strategicznym. Tak więc nie powinniśmy w sposób wadliwy dzielić szkół i akademii piłkarskich. Liczy się cel i efekty. Postawienie na pracę z dziećmi i młodzieżą, wyedukowanie młodego pokolenia zdolnych trenerów to wielka szansa drugiej kadencji Zbigniewa Bońka.

Dlaczego Escola kierowana jest przez spółkę?

Forma prawna stowarzyszenia jest dla mnie anachroniczna, aby realizować i zarządzać profesjonalnymi projektami w sporcie. Zbyt duże uspołecznienie zarządzania - ta forma prawna nie sprzyja menedżerskiemu sposobowi zarządzania. Spółka jest lepszym instrumentem - nie rozmywa się w niej odpowiedzialność. Za działalność na szkodę spółki można trafić nawet za kratki.

Wróćmy do certyfikacji! Pytanie, jak to wszystko ująć...

W przejrzyste ramy - pod nadzorem PZPN. Związek zgodnie z prawem ma monopol na zarządzanie tą dyscypliną sportu. Ma też odpowiedzialność za jej rozwój. Miarą odpowiedzialności za rozwój danej dyscypliny jest strategia w zakresie rozwoju piłki nożnej dzieci i młodzieży. Trzeba myśleć w perspektywie średnio- i długoterminowej, a nie od meczu do meczu, od mistrzostw do kolejnych mistrzostw. Mam przekonanie, ze Pan Prezes Boniek jest świetnym strategiem.

W Warszawie jest ze 150 szkółek, bo rzadko który podmiot można określić mianem akademii...

I to jest właśnie clou - akademia powinna spełniać określone, dość wymagające przesłanki - organizacyjne - w tym baza - i finansowe. Można przydzielać gwiazdki za spełnianie tych warunków. Być może jedna, czy dwie gwiazdki to za mało, aby otrzymać wsparcie finansowe, ale już od trzech do pięciu gwiazdek to wsparcie mogłoby płynąć... to są sprawy umowne.

Pytanie skąd środki?

Z PZPN-u, skoro związek ma na koncie rezerwę sięgającą 170 milionów złotych. Pro Junior System rocznie kosztuje budżet PZPN 10 milionów złotych. Może warto kolejne 10 milionów przeznaczyć na wsparcie akademii. A może pójść jeszcze dalej - włączyć w to Ministerstwo Sportu i Turystyki - z dopłat do gier liczbowych nie wszystkie środki są wykorzystywane przez sport. Znalazłoby się kolejne co najmniej 10 milionów.

A trzecim źródłem finansowania mogłyby być spółki skarbu państwa! Z kolejnymi 10 milionami. Łącznie 30 milionów złotych to już coś.

Co do spółek skarbu państwa to mam szerszy pomysł. Postuluję stworzenie funduszu polskiego sportu!

Na czym miałby się opierać?

Spółki skarbu państwa dotychczas wspierają głównie lokalne projekty, kluby, często w swoim najbliższym otoczeniu. Z punktu widzenia szeroko rozumianego interesu społecznego nie jest to fair play. Spółka działa w skali makroekonomicznej, a korzyści w zakresie realizacji projektów społecznych - w tym sportowych – mają często tylko lokalne społeczności. Łatwiej zarządowi kluczowej spółki skarbu państwa wydać 10 milionów na lokalny klub niż pozostałym setkom czy tysiącom klubów w Polsce pozyskać takie pieniądze na działalność. Jest to tym bardziej kuriozalne, że gminy - gdzie zarejestrowane są te potężne spółki skarbu państwa - są dużo bogatsze od innych, ponieważ pobierają podatki lokalne od tych podmiotów, maja także większe przychody z CIT i PIT, więc to one powinny finansować sport w większej mierze, na miarę lokalnych, społecznych oczekiwań. Z kolei spółki skarbu państwa mogą stworzyć potężny centralny fundusz - liczący setki milionów złotych rocznie. Tymi środkami dysponowałoby Ministerstwo Sportu i Turystyki, które w sposób bardziej efektywny i sprawiedliwy dokonywałoby podziału środków, wspierałoby cele i projekty ogólnopolskie. Byłoby to na pewno o wiele pożyteczniejsze, a na pewno również skuteczniejsze.

Wróćmy do postulatów w stosunku do PZPN.

Certyfikacja na pierwszym miejscu, jako czynnik, którym można regulować wiele kwestii. Jakość pracy akademii to coś niesłychanie istotnego. Futbol zmienił się w ostatnich kilkudziesięciu latach. Zbigniew Boniek przyszedł do Zawiszy, mając 12 lat. Dziś dzieci zaczynają kopać piłkę w wieku 3-5 lat, 6-7-latki już regularnie trenują. Gdy chłopak jest nastolatkiem, ma talent, zaczyna być dostrzegany na rynku. Stąd ważne jest uregulowanie kwestii ekwiwalentu za wyszkolenie. Można naprawdę wypracować skuteczny mechanizm, który spowoduje, że akademie będą zasilane pieniędzmi z klubów zawodowych. Obecnie ekwiwalent nie spełnia swojej funkcji. Nie równoważy wydatków za dotychczasowe wyszkolenie zawodnika. Taki uczciwy bonus za wyszkolenie byłby dla wielu bodźcem do jeszcze lepszej pracy. To rozliczenie nie musi następować w momencie zmiany barw klubowych, może być rozłożone w czasie, kiedy zawodnik zagra w drugiej, czy pierwszej drużynie klubu do którego przeszedł. Takie rozwiązanie zmniejszyłoby ryzyko klubu przyjmującego utalentowanego zawodnika. Te pomysły dotyczą zawodników, którzy nie posiadają kontraktu zawodowego

Obecnie Escola i inne szkółki chronione są dopiero, gdy chłopak ukończy 15 lat i podpisze kontrakt zawodowy.

Obniżyłbym wiek do 13 lat. Piłka jest wczesnym sportem, powinniśmy chronić młodych zawodników przed nieodpowiedzialnymi pośrednikami transakcyjnymi, którzy mieszają w głowach dzieciakom i ich rodzicom myśląc tylko o własnym biznesie i nie ponosząc żadnej odpowiedzialności za rozwój kariery utalentowanego piłkarza.

Rozumiem, że kontrakt wiąże się z płaceniem pieniędzy młodemu piłkarzowi.

Tak, trzeba płacić minimum 500 złotych brutto. W polskim prawie, ale także europejskim, już 13-latek ma ograniczoną zdolność do czynności prawnych. Dlatego poszedłbym na rękę akademiom i klubom pracującym z młodzieżą i obniżył wiek, w którym najzdolniejsi podpisywaliby kontrakty...

Co ze szkoleniem trenerów?

Z całą mocą trzeba na to postawić. I to nie tylko na ilość, ale przede wszystkim na jakość. W całym procesie szkolenia trener jest najważniejszy. Nie zgadzam się z pomysłem, żeby komuś wręczać certyfikat za kilka godzin zajęć. To musi być edukacja na bardzo wysokim poziomie. I to edukacja trafiająca na podatny grunt - dziećmi muszą się zajmować ludzie, którzy mają odpowiednie predyspozycje, cechy osobowości, podejście pedagogiczne, psychologiczne. Trener wywiera olbrzymi wpływ na rozwój dziecka, jest często w oczach dziecka większym autorytetem niż rodzice. Nie możemy dopuszczać do pracy z dziećmi ludzi nieodpowiednich. Nie chcę nigdy słyszeć, żeby trener wykrzykiwał prymitywne przekleństwa. Słowo k...wa dominuje na boisku w każdych okolicznościach, wyglada na to jakby w piłce byli sami analfabeci z bardzo ubogim językiem polskim. Dochodzi do horrendalnych scen. Niedawno jeden z trenerów zasłużonego klubu dwa razy wyrzucony został przez sędziego na trybuny, a jego asystent, czy członek sztabu szkoleniowego zaatakował mojego zawodnika na boisku. I jaka kara na wydziale dyscypliny? 100 złotych! Dla zdolnych, dobrze wychowanych ludzi, czyniłbym zawód trenera bardziej dostępny przez obniżenie stawek za kursy trenerskie, to jest dzisiaj duża bolączka.

Pozytywnie zaskoczył pan w "Cafe Futbol" stawkami, które płaci w Escoli szkoleniowcom! Już początkujący trener zarabia 1,5 tysiąca złotych. Większość otrzymuje od 2-3 tysiące, a koordynatorzy nawet więcej...

Kiedyś chciałem, żeby trener był wynagradzany jak nauczyciel w szkole - zgodnie z kartą nauczyciela. Trenerów i nauczycieli zaliczyłbym do tej samej grupy zawodowej. To czyniłoby ten zawód bardziej stabilnym społecznie. Skoro ma być wzrost wymagań wobec trenerów, musi być wzrost stabilności zawodowej, poprzez uczciwe wynagradzanie. Ten zawód stałby się bardziej atrakcyjny dla młodych ludzi. Liczę, że to wszystko można uregulować w programie certyfikacji akademii. Można wpisać, ilu trenerów powinno mieć licencję UEFA A, a także ile powinni zarabiać. U mnie trzech trenerów ma licencje UEFA Pro, a 15 UEFA A, reszta UEFA B i C. Każdy ma chęć dalszej edukacji.

Na miano akademii może zasłużyć podmiot, który spełnia określone przesłanki - dotyczące bazy, jakości szkolenia i wielu innych czynników.

Dokładnie tak! Może na początek w projekcie pod patronatem PZPN i Ministerstwa Sportu będzie klasyfikowanych 50 akademii, może z czasem 100? I tutaj nie różnicowałbym inicjatyw. Bo co daje podmiotowość Ekstraklasy? Nic na siłę - jak ktoś nie chce, nie powinno się zmuszać, po czasie zorientują się, że są poza głównym nurtem szkolenia. Kto chce pracować z młodzieżą, ten pracuje. W Ekstraklasie wciąż za mało jest dobrych przykładów w tym zakresie. To nie jest tylko problem finansowy, to sprawa mentalności, tu i teraz wynik często ze starymi wysłużonymi piłkarzami z zagranicy. Gdy wprowadzi się certyfikację akademie będą rywalizować ze sobą nie tylko na boisku - również w zakresie jakości bazy, edukacji trenerów, menedżerów, nowych rozwiązań szkoleniowych, poziomu edukacji na poziomie gimnazjum i liceum. Wysoki poziom akademii zapewni im dopływ utalentowanych zawodników. Escola dysponuje budżetem 4,6 miliona złotych, z czego 55 procent stanowią wpłaty rodziców (składka od 160 do 250 złotych), 30 procent sami wypracowujemy, reszta do dotacje i drobny sposoring. Rocznie 250 tysięcy złotych przeznaczamy na pomoc dzieciom gorzej sytuowanym. A jeszcze 100 tysięcy Euro muszę przeznaczyć na licencję Barcelony..., to są bardzo dobrze wydane pieniądze, bez ryzyka, bez eksperymentów szkoleniowych idę cały czas w dobrym kierunku. Żeby chronić się przed podebraniem najzdolniejszych chłopaków podpisałem również 20 kontraktów. To wszystko są koszty. Jednak nie oglądam się na trudności, choć czasami jestem zszokowany, jak niektórzy z zawiści, czy małości działają przeciwko nam.