Goście z Płocka rozpoczęli wtorkowe spotkanie w znakomitym stylu i po dziesięciu minutach prowadzili w jaskinii lwa 7:4. Kolejne pięć goli to jednak dzieło gospodarzy, którzy po kolejnych kilku minutach mieli już przewagę dwóch trafień. Niestety na boisku nie było już wtedy Michała Jureckiego, który z urazem dłoni opuścił parkiet. Do przerwy Vive prowadziło z Orlenem Wisłą 13:11.

Końcówkę pierwszej i całą drugą połowę płocczanie grali już bez Michała Daszka, który dostał czerwoną kartkę za rzekomo celowe trafienie Filipa Ivicia w twarz z rzutu karnego. Nie była to jedyna kontrowersyjna sytuacja w całym meczu, bowiem w drugiej części gry także nie brakowało ostrych momentów. Kilka razy dochodziło do przepychanek, po których gracze obu drużyn byli odsyłani na ławkę kar.

Również po meczu zakończonym pewnym zwycięstwem gospodarzy 26:23 piłkarze ręczni z Płocka i Kielc mieli sobie dużo do wyjaśnienia. - Musimy popracować nad tym, aby nas nie ponosiły emocje. Gratuluję chłopakom z Kielc zwycięstwa, a naszym zawodnikom walki przez całe spotkanie” – powiedział po meczu Marcin Wichary - bramkarz Orlen Wisły.

Trener gości Piotr Przybecki dodał, że było kilka kontrowersyjnych decyzji arbitrów, ale jego zespół sam jest sobie winien, że przegrał to spotkanie. - Nie wykorzystaliśmy kilku sytuacji sam na sam, przestrzeliliśmy kilka karnych. Spóźniliśmy się w kilku przypadkach w obronie – przyznał trener drużyny gości.

Vive Tauron Kielce – Orlen Wisła Płock 26:23 (13:11)

Najwięcej bramek: dla Vive – Julen Aginagalde 5, Uros Zorman 4, Manuel Strlek, Krzysztof Lijewski i Paweł Paczkowski po 3; dla Wisły - Dmitry Żytnikow 5, Marko Tarabochia 4, Valentin Ghionea i Lovro Mihic po 3. (PAP)

Czerwona kartka – Michał Daszek (Orlen Wisła Płock) – 25. min – za rzut w głowę Filipa Ivica, Sime Ivic (Orlen Wisła Płock) – 60. min – za faul na Pawle Paczkowskim.