Crawford jest mistrzem wagi super lekkiej od 2015 roku, kiedy to znokautował Thomasa Dulorme'a (23-2, 15 KO). Zdobył wtedy pas WBO, a ostatnio dołożył do swojej kolekcji pas WBC. Stało się to po tym, jak dosyć łatwo i pewnie wypunktował na dystansie dwunastu rund Viktora Postola (28-0, 12 KO). Zdecydowanym faworytem jest niepokonany Crawford, który w swojej karierze pokonał już lepszych pięściarzy od niego. Molina Jr lubi jednak sprawić niespodziankę, przekonał się o tym choćby Ruslan Provodnikov (25-5, 18 KO).

 

Tym razem tak się nie stało. Crawford od początku kontrolował ten pojedynek. Umiejętnie rozbijał twarz Moliny, który słabł z rundy na rundę. Od szóstego starcia walkę można nazwać jedynie dominacją Crawforda. Rywal nie miał najmniejszych szans. Tracił dystans, a wyprowadzane ciosy nawet przez moment nie stanowiły zagrożenia.

 

Molina choć wykazał się ogromnym sercem, to umiejętności, przygotowanie techniczne było zdecydowanie po stronie przeciwnika. Swoje kolejne zwycięstwo Crawford przypieczętował w ósmej rundzie. – Przygotowywał sobie rywala, żeby w tym momencie użyć prawego sierpowego – powiedział komentujący ten pojedynek Janusz Pindera. Tak też się stało. Zagonił Molinę do narożnika i tam użył właśnie prawego sierpowego, czyli najgroźniejszej broni z szerokiej palety swoich ciosów. Zamroczony nie był już w stanie kontynuować walki.