Nicea sensacyjnie objęła prowadzenie w 32. minucie, kiedy iście kosmicznym strzałem z rzutu wolnego popisał się Wylan Cyprien. Niespełna 21-letni reprezentant Francji nic nie robił sobie z tego, że piłka była ustawiona na 25. metrze, po prostu nadał jej mocną boczną rotację, która kompletnie zmyliła Alphonse'a Areolę. Bramka - stadiony świata.

Goście poczynali sobie na Parc des Princes coraz śmielej, mimo że ich największy as Mario Balotelli cały czas siedział na ławce. Prowadzenie podwyższyli jeszcze przed przerwą - w trzeciej doliczonej do pierwszej połowy minucie, Alessane Plea z łatwością minął Thiago Silvę i Marquinhosa, po czym kąśliwym strzałem przy słupku pokonał Areolę. Zachowanie brazylijskich stoperów doprawdy fatalne.

Krychowiaka, który w pierwszej połowie był na boisku tylko teoretycznie, zastąpił po przerwie Lucas Moura. Dosłownie kilkanaście sekund później znakomitą wrzutką ze skrzydła popisał się Serge Aurier, a Edinson Cavani z najbliższej odległości strzelił swojego 15. gola w sezonie. Zaczął się wielki pościg, a jego kolejny efekt przypadł na 60. minutę.

Tym razem zawinił bramkarz gości Yoan Cardinale, który wypiąstkował piłkę prosto... w Dante, swojego obrońcę. Ten, nieco oszołomiony, nie mógł już nic zrobić, gdy futbolówki dopadł rozpędzony Cavani. Urugwajczyk po raz drugi w tym meczu wpisał się na listę strzelców z zaledwie kilku metrów od bramki.

I mimo że w 75. minucie na boisku zameldował się w końcu Balotelli, a paryżanie pragnęli trzech punktów za wszelką cenę, więcej goli w niedzielę na Parc des Princes nie padło. Dzięki remisowi Nicea objęła fotel lidera Ligue 1. PSG natomiast po raz drugi w tym sezonie straciło punkty i nadal pozostaje na trzecim miejscu w tabeli.

PSG - OGC Nice 2:2 (0:2)


Bramki: Cavani 46., 60. - Cyprien 32., Plea 45.