Mowa konkretnie o Neto, 31-letnim rosłym obrońcy Chapecoense, który - wraz z Alanem Ruschelem i Jacksonem Follmannem - wraca do zdrowia w kolumbijskim Rionegra. Piłkarze mogą mówić o wielkim szczęściu - w katastrofie pod Medellin zginęło bowiem 71 osób, w tym aż 19 ich bliskich kolegów. Ruschel i Follmann są w pełni świadomi sytuacji. Neto jednak, według lekarzy i psychologów, nie jest jeszcze gotowy na taką informację. Mogłaby ona wywowałać u niego ogromny szok i przez to utrudnić proces rekonwalescencji.

O stopniu nieświadomości Neto świadczy jedno z pytań, jakie zadał lekarzom. 31-latek jest nadal przekonany, że do finałowego meczu z kolumbijskim Atletico Nacional rzeczywiście doszło. Pytał o wynik, o to jak poradzili sobie jego koledzy... Lekarze mogli mu zdradzić tylko, że Chapecoense trofeum Copa Sudamericana zdobyło - Atletico Nacional zgodziło się bowiem, by bez rozgrywania meczu, przyznać je poszkodowanej drużynie. Ale tego piłkarz już nie usłyszał.

Jak dotąd najlepiej przebiega rekonwalescencja Alana Ruschela - 27-letni obrońca stawia już pierwsze kroki i zdaje się, że w klinice spędzi jeszcze tylko kilka tygodni.

 


Stan Neto jest zdecydowanie poważniejszy. Dobra informacja to fakt, że 31-latek nie musi być już podłączony do specjalistycznej aparatury. Od soboty oddycha samodzielnie. Jego rekonwalescencja potrwa jednak jeszcze dobrych kilka miesięcy, a jednym z jej najtrudniejszych momentów będzie bez wątpienia chwila, kiedy pozna brutalną prawdę. Fakt, że pod Medellin zginął prawie cały skład Chapecoense...