Po przegranej w dramatycznych okolicznościach z Bournemouth i remisie z West Hamem, w Liverpoolu powoli zaczęto mówić o lekkim kryzysie. Podobnie, jak w dwóch poprzednich spotkaniach, tak i teraz zawodnicy LFC pierwsi wyszli na prowadzenie. Świetne dośrodkowanie Nathalniela Clyne’a na gola zamienił Adam Lallana. Szansę na podwyższenie miał Sadio Mane, ale piłka po jego strzale trafiła w słupek. Piłkarze Boro też mieli swoje okazje, ale do przerwy nie potrafili ich wykorzystać. Senegalczyk z Liverpoolu już na początku drugiej połowy mógł dwukrotnie wpisać się na listę strzelców. Szczęcie było jednak po stronie gospodarzy, ale tylko do 60. minuty. Wtedy to strzelec pierwszego gola podał do Divocka Origiego, a ten wykończył koronkową akcję ”The Reds”. Zawodnicy Jurgena Kloppa poszli za ciosem i podwyższyli na 3:0. Genialny występ, drugim trafieniem przypieczętował Lallana.

 

Middlesbrough - Liverpool 0:3 (0:1)

Bramki: Lallana 29, 68, Origi, 60,

 

Na Stadium of Light ostatni w tabeli Sunderland podejmował lidera z Londynu. Chelsea w Premier League szła jak burza, na swoim koncie miała dziewięć wygranych z rzędu. Także i w przypadku meczu z ekipą Davida Moyesa, to oni byli zdecydowanym faworytem. Gospodarze wyraźnie nastawili się na głęboką defensywę, gdyż zaczęli spotkanie z sześcioma nominalnymi obrońcami. To jednak nie przeszkodziło przeciwnikom. Na prowadzenie zespół Anotnio Conte wyprowadził Cesc Fabregas. Przewaga "The Bules" nie podlegała dyskusji, ale zaliczka jednej bramki, to jak wiadomo żadna przewaga. Liderzy Premier league potrafili dowieźć przewagę do końca i utrzymali dystans nad resztą stawki.

 

Sunderland – Chelsea 0:1 (0:1)

Bramki: Fabregas 40

 

Blamaż na King Power Stadium spowodował, że Manchester City zaczął tracić kontakt z czołówką, a zwłaszcza z pierwszą Chelsea. Słabszy okres przeżywał również Watford, który  jeszcze niedawno, będąc w dobrej formie, piął się w tabeli ligi angielskiej. Przewagę ”The Citizens” na Etihad Stadium w 33. minucie udokumentował Pablo Zabaleta. Goście mieli kilka okazji do wyrównania, ale brakowało szczęścia i skuteczności. Szansę wykorzystał natomiast David Silva. Podopieczni Pepa Guardioli w końcu zapunktowali w Premier League.

 

Manchester City – Watford 2:0 (1:0)

Bramki: Zabaleta 33, Silva 86

 

Blisko wpadki był Manchester United, który w ostatnich minutach zapewnił sobie zwycięstwo nad Crystal Palace 2:1. Aż trzy razy piłkę z siatki wyjmował Łukasz Fabiański. Jego Swansea poległa na The Hawthorns w starciu z West Bromem. Hat-trickiem popisał się Salomón Rondón.

 

Komplet wyników:

 

West Ham United - Burnley 1:0 (Noble 45+3)
Crystal Palace - Manchester United 1:2 (McArthur 66 - Pogba 45+2, Ibrahimovic 88)
Stoke - Southampton 0:0
Tottenham - Hull 3:0 (Eriksen 14, 63, Wanyama 73)
West Bromwich Albion - Swansea 3:1 (Rondon 50, 61, 63 - Routledge 78)