Trener będzie łysy? "Zetnij włosy Bednarukowi" i pomóż dzieciom

Siatkówka
Trener będzie łysy? "Zetnij włosy Bednarukowi" i pomóż dzieciom
fot. Cyfrasport

Trener ONICO AZS Politechnika Warszawska Jakub Bednaruk może lada chwila zostać... łysy. Wszystko zależy od hojności innych ludzi. Szkoleniowiec wziął udział w akcji "Zetnij włosy Bednarukowi", której celem jest pomoc dzieciom walczącym z nowotworem kości.

Długie włosy to jeden ze znaków rozpoznawczych Bednaruka. 40-latek jest skłonny się ich pozbyć, ale pod pewnymi warunkami.

 

Jeśli podczas zbiórki, uda się pozyskać 5000 złotych, to szkoleniowiec zetnie włosy. Gdyby udało się uzbierać dwa razy więcej, to obetnie się na jeżyka. To jednak nie wszystko... Kwota 15000 złotych oznaczałaby, że obetnie się na łyso!

 

Dochód z akcji zostanie przekazany na leczenie małych podopiecznych Fundacji Herosi, którzy przebywają na oddziale onkologii.

 

"Nasi podopieczni to mali pacjenci walczący z nowotworem kości z przerzutami na płuca i inne organy. Znajdują się pod opieką Kliniki Chirurgii Onkologicznej Dzieci i Młodzieży w Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie. W trakcie długotrwałego leczenia przechodzą wiele zabiegów operacyjnych oraz przyjmują liczne chemioterapie, by wrócić do zdrowia. W niektórych przypadkach jednak dotychczasowe sposoby leczenia farmakologicznego (chemioterapia refundowana przez NFZ) okazują się być nieskuteczne i konieczne jest podjęcie dodatkowej, innowacyjnej terapii mogącej uratować życie! Niestety leki nowej generacji stosowane w terapii nie są refundowane przez NFZ, więc koszty leczenia muszą pokryć rodzice. Są to bardzo wysokie kwoty, które wykraczają poza ich możliwości finansowe. Koszt miesięcznej, innowacyjnej kuracji dla jednego dziecka, w zależności od przyjmowanego leku, wynosi ok. 6000-8000 złotych" - czytamy w opisie.

 

Szczegóły akcji "Zetnij włosy Bednarukowi" można znaleźć TUTAJ.

MC, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze