Lekarze wydali wyrok, ale on się nie poddaje. Anglia wzruszona losem młodego kibica

Piłka nożna
Lekarze wydali wyrok, ale on się nie poddaje. Anglia wzruszona losem młodego kibica
fot. Instagram/Bradley Lowery

Środa była wielkim dniem dla młodego kibica Sunderlandu. Bradley Lowery, 5-latek chory na rzadki rodzaj nowotworu złośliwego, spełnił swoje największe marzenie, zdobywając bramkę dla ukochanego klubu. Sytuacją chłopca wzruszona jest cała Anglia.

Bradley, mimo że jest młody, przeżył już bardzo wiele. Trzy lata temu dowiedział się, że jest chory na rzadki rodzaj nowotworu - neuroblastomę (nerwiak zarodkowy). Po dwóch latach chemioterapii chłopak był wolny od raka i mógł zacząć zupełnie inne, normalne życie. Niestety, w czerwcu tego roku złośliwa choroba wróciła ze zdwojoną mocą, a lekarze mówią, że leczenie tylko trochę wydłuża jego życie. Jego sytuacja jest bardzo zła, ale on nie zamierza się poddawać.

Chłopak jest wielkim kibicem Sunderlandu. We wrześniu tego roku wyprowadził swoich ulubieńców na spotkanie z Evertonem. Kibice obu zespołów powitali go jak bohatera, na co zdecydowanie zasłużył, a w piątej minucie skandowali, że podczas tej trudnej walki są razem z nim. Dodatkowo Everton przekazał matce Lowery'emu Gemmie 200 tysięcy funtów na podjęcie leczenia w Stanach Zjednoczonych. Do tego potrzebują jednak jeszcze więcej pieniędzy.

Według lekarzy chłopak miał trzy opcje. Pierwszą było zabranie go do domu i zaprzestanie jakichkolwiek działań, by dłużej nie męczyć jego organizmu. Dałoby mu to dwa miesiące życia i jak stwierdził konsultant Bradleya, gdyby był na jego miejscu, to właśnie tak by zrobił. Drugą opcją byłaby chemioterapia doustna, która jednak nie przyniosłaby prawdopodobnie poważnych efektów, ale zawsze warto jej spróbować. Trzecim sposobem jest wcześniej wspomniane leczenie w Stanach Zjednoczonych, gdzie 5-latkowi podane zostałyby przeciwciała. Matka chłopca powiedziała, że ma złamane serce od momentu, gdy dowiedziała się, iż żadna z tych metod może już nie wystarczyć...

5-latek nie składa jednak broni i realizuje marzenia. Po tym, jak wyszedł na murawę z piłkarzami, stwierdził, że chciałby jeszcze zdobyć bramkę na stadionie Sunderlandu. Czy mogła przytrafić mu się lepsza okazja niż tuż przed spotkaniem z liderem Premier League? Piłkarze Chelsea, gdy dowiedzieli się o Bradleyu, przybyli na stadion wcześniej i uszczęśliwili chłopca. Było pozowanie do zdjęć, mnóstwo uśmiechu, a na koniec Asmir Begovic przepuścił uderzenie Lowery'ego, które przekroczyło linię bramkową. W internecie szybko powstała kampania, by Lowery został nagrodzony bramką miesiąca!

 

Na stadionie było już wtedy mnóstwo kibiców obu drużyn, którzy zostali o wcześniejsze przybycie. W piątej minucie na Stadium of Light po raz kolejny rozbrzmiały pieśni podtrzymujące chłopca na duchu. Później okazało się też, że Lowery to wielki miłośnik kartek pocztowych. Lubi je zbierać, lubi oglądać, więc Anglia bardzo szybko to podłapała. Na drugi dzień 5-latek otrzymał prawie 30 tysięcy kartek oraz 75 paczek! - Przychodzą nawet z Australii i Nowej Zelandii - mówi jego matka. W akcje "pocztową" włączają się już niemal wszyscy.

W lidze, w której od dawna dominują pieniądze, jest jednak miejsce na ludzkie gesty.

Jakub Baranowski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze