W Chorzowie Ruch chciał chociaż na moment zamazać ostatnie problemy związane nie tylko z fatalną formą, ale również z zawirowaniami formalnymi. Śląskiemu klubowi grozi odjęcie punktów, a w obecnej sytuacji mogłoby to być gwoździem do trumny. Ruch przed tym spotkaniem zamykał tabelę Lotto Ekstraklasy.

 

Ostatnie tygodnie przyniosły chorzowskim kibicom wiele negatywnych emocji. W pierwszej połowie meczu z Wisłą zabrakło jednak nawet tych negatywnych. Dobrą sytuację miał dynamiczny Kamil Mazek, ale dobrym timingiem wykazał się Łukasz Załuska. Pod koniec spotkania inicjatywę przejęła Wisła, ale stać ich było jedynie na strzały Petara Brleka, które nie zagroziły gospodarzom.

 

Druga połowa to dominacja Ruchu. Groźne akcje, strzały, ale na posterunku był kapitalnie grający Załuska. Przez pierwsze dwadzieścia minut drugiej połowy zanotował kilka kapitalnych interwencji m. in. Po strzałach Mazka, Niezgody czy Ćwielonga. W końcu były bramkarz Celtiku Glasgow skapitulował. Dziesięć minut przed końcem Martin Konczkowski dośrodkował na pole karne. Piłkę pod nogi Niezgody zbił Alan Uryga. Ten oddał strzał i po rykoszecie od Richarda Guzmicia skapitulował świetnie grający Załuska.

 

Ruch zasłużenie pokonał Wisłę. Grał zdecydowanie lepiej i dominował szczególnie drugiej części gry. Tym samym wygrzebał się z ostatniego miejsca w tabeli i wyprzedził Górnik Łęczna. Wisła jest ósma.

 

Ruch Chorzów - Wisła Kraków 1:0 (0:0)


Bramki: Niezgoda 80'

Ruch: Hrdlicka - Konczkowski, Grodzicki, Helik, Kowalczyk - Surma, Urbańczyk - Mazek, Lipski, Ćwielong (77' Moneta) - Niezgoda (84' Arak).

Wisła: Załuska - Bartosz, Uryga, Guzmics, Sadlok - Boguski (84' Cywka), Mączyński, Brlek, Małecki - Paweł Brożek, (88' Popović), Ondrasek.

Żółte kartki: Surma, Lipski, Kowalczyk (Ruch) oraz Guzmics (Wisła).

Sędzia: Paweł Gil (Lublin).

Widzów: 7 137.