Stelmet ograł Anwil w meczu na szczycie i umocnił się na podium

Koszykówka

Stelmet BC Zielona Góra pokonał we własnej hali Anwil Włocławek 82:74 w meczu 11. kolejki Polskiej Ligi Koszykówki. Dla gości była to druga porażka z rzędu, z kolei mistrzowie Polski po raz kolejny udowodnili, że hala w Zielonej Górze to twierdza, którą bardzo trudno zdobyć. Dzięki wygranej podopieczni Artura Gronka awansowali na drugie miejsce w ligowej tabeli.

W hicie jedenastej serii gier stanęli na przeciw siebie koszykarze uznawani za najlepszych w Polsce. Kibice, którzy zgromadzili się w piątek w hali "CRS" obejrzeli bardzo dobre spotkanie. Pojedynki dwóch czołowych polskich rozgrywających - Łukasza Koszarka i Kamila Łączyńskiego elektryzowały od początku, aż do ostatniej syreny. Wyjątkowo mało do powiedzenia w ekipie miejscowych mieli Karol  Gruszecki oraz Przemysław Zamojski, po których oczekiwano celnych rzutów i dobrej gry podkoszowej. Tymczasem obydwaj zawiedli, Gruszecki w całym spotkaniu zdobył 5, a Zamojski tylko 4 punkty.

Pierwsza kwarta pokazała, że to będzie zacięty mecz. Anwil nie przestraszył się faworyzowanych gospodarzy i postawił twarde warunki.  Goście wyszli na to spotkanie bardzo zmotywowani, grali agresywnie i szybko operowali piłką. Zaskoczeni koszykarze Stelmetu mieli problem ze zdobywaniem punktów i popełniali proste błędy, zwłaszcza w początkowych fragmentach. Potem udało im się uspokoić grę, ale po pierwszej kwarcie prowadzenie było po stronie "Rottweilerów".

Drugie dziesięć minut to wyrównana gra i walka o każdy punkt. Prowadzenie przechodziło z rąk do rąk. Anwil grał skutecznie w obronie, a odważne wejścia pod kosz zmuszały gospodarzy do popełniania fauli. Pod tablicą Anwilu świetną pracę wykonał Paweł Leończyk, który  zebrał wiele ważnych piłek po nieudanych rzutach kolegów. Wypracowane zagrania i założenia trenera Igora Milicicia były skrzętnie  realizowane przez włocławian, co przynosiło efekty w postaci częstego wychodzenia na prowadzenie.

W kolejnych kwartach koszykarze obydwu ekip nie zwalniali tempa, a emocje sięgały zenitu. W pewnym momencie, goście wyszli na  siedmiopunktowe prowadzenie, ale ambitni zielonogórzanie zdołali odrobić straty. Świetne spotkanie zaliczył występujący na pozycji  rzucającego obrońcy Tyler Haws. Amerykanin zdobył aż 26 punktów i w szeregach gości był pierwszoplanową postacią. Na nieszczęście  kibiców Anwilu ich ulubieńcy nie wytrzymali tempa tego meczu i podobnie jak w poprzednim spotkaniu z PGE Turowem Zgorzelec ostatnia  kwarta pogrzebała ich nadzieje na historyczny sukces. Od ponad 900 dni żaden zespół z polskiej ligi nie wygrał w zielonogórskiej hali.

Stelmet BC Zielona Góra - Anwil Włocławek 82:74 (19:20, 19:17, 20:23, 24-14)

Stelmet: Nemanja Djurisić 14, Thomas Kelati 14, Julian Vaughn 12, Vladimir Dragičević 8, Adam Hrycaniuk 8, Karol Gruszecki 5, Łukasz Koszarek 4, Przemysław Zamojski 4, Armani Moore 2, Kamil Zywert 0, Jakub Der 0

Anwil: Tyler Haws 26, Paweł Leończyk 13, Michał Chyliński 9, Toney Mccray 7, Nemanja Jaramaz 7, Fiodor Dmitriew 6, Josip Sobin 4, Kamil Łączyński 2, Rafał Komenda 0, Kacper Młynarski 0, Bartosz Matusiak 0 

kl, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze