Jeszcze kilka miesięcy temu wiele wskazywało, że Aslambek Saidov zmierzy się w walce o pas mistrzowski z Borysem Mańkowskim podczas gali KSW 37. Ostatecznie jednak reprezentant olsztyńskiego Arrachionu wystąpił w pojedynku mistrzowskim, ale dla organizacji Absolute Championship Berkut. Na gali z numerem 50. jego rywalem był Brett Cooper, który znany jest polskim kibicom ze starcia z gali KSW 29, kiedy przegrał z klubowym kolegą Saidova - Mamedem Khalidovem.

Saidov bardzo dobrze rozpoczął pojedynek, choć Cooper miał nad Czeczenem sporą przewagę zasięgu. W stójce rywalizacja była wyrównana, choć wydaje się, że to właśnie ciosy Saidova robiły większe wrażenie. Podopieczny Pawła Derlacza i Szymona Bońkowskiego pierwszą rundę kończył z górnej pozycji w parterze, a i w drugiej odsłonie świetnie radził sobie w klinczu, bez większych problemów skracał dystans, wyprowadzał kapitalne łokcie i kontrolował pozycję Amerykanina. Cooper wyglądał pod koniec drugiej rundy na zawodnika bardzo zmęczonego i niewiele wskazywało na to, że zdoła odwrócić losy walki.

Początek trzeciej odsłony przyniósł jednak nieco zaskakujące rozstrzygnięcie. Po jednej z wymian stójkowych nogi pod Saidova lekko się ugięły, a Cooper wyczuł swój moment. Amerykanin błyskawicznie doskoczył pod siatką do znajdującego się w tarapatach Saidova i zasypał go kolejnymi ciosami. Mimo kolejnych uderzeń Czeczen cały czas trzymał wysoko gardę i był z pewnością w stanie kontynuować walkę, ale sędzia Leon Roberts postanowił przerwać pojedynek.

Przerwanie zdecydowanie nie przypadło do gustu ani Saidovowi, ani znajdującemu się w jego narożniku Mamedowi Khalidovowi. Decyzja sędziego pozostawia pewien niesmak, ale mistrzem kategorii ACB został jednak Brett Cooper. Warto zwrócić uwagę na fakt, że jest to pierwszy mistrz rosyjskiej organizacji niepochodzący z Rosji!

Brett Cooper (23-12, 15 KO, 2 SUB) pokonał Aslambeka Saidova (19-5, 4 KO, 5 SUB) przez TKO w rundzie 3 (0:27)