Nasri w przerwie w rozgrywkach La Liga wybrał się do Los Angeles, gdzie korzystał z uroków kalifornijskiego wybrzeża Pacyfiku. Podczas wizyty francuski piłkarz skorzystał z usług firmy, która wysyła do pacjentów pielęgniarki. Drip Doctors pochwaliło się nawet na swoim Twitterze zdjęciem Francuza z pomagającą mu panią. - Zapewniliśmy Samirowi Nasriemu domową pielęgniarkę, aby był odpowiednio nawodniony i w stu procentach gotowy na dalszą część sezonu w Sewilli - napisano pod zdjęciem.

 


Nikt nie spodziewał się jednak, że Nasri zareaguje na Tweeta Drip Doctors, tym bardziej, że Francuz był w ostatnich miesiącach nizebyt aktywny na portalu społecznościowym. Tym większym szokiem był wpis byłego piłkarza Arsenalu. - Zapewniliście mi także pełną seksualną obsługę - napisano na koncie Nasriego. Dalej padły, kolejne także niewybredne słowa.

Chwilę później Tweeta już nie było, ale... w przyrodzie, a tym bardziej w Internecie nic nie ginie i zdjęcia rozprzestrzeniły się po sieci. Na koncie Nasriego trwała natomiast lawina dezinformujących tweetów, które prawdopodobnie wstawiali na zmianę Nasri (lub jego przedstawiciel) i domniemany haker. Najpierw w obronie napisano: "Ktoś włamał się na moje konto i stara się szerzyć pogłoski", by po chwili zobaczyć wpis: "Wszystko co powiedziałem, to w stu procentach prawda".

W środowy poranek sytuacja wyglądała już na opanowaną, ale niesmak pozostał...

 

 

Sevilla kolejny mecz w La Liga rozegra 7 stycznia, a jej rywalem będzie Real Sociedad San Sebastian.