Boxing Day 1963: Czy to się mogło zdarzyć na trzeźwo?

Piłka nożna
Boxing Day 1963: Czy to się mogło zdarzyć na trzeźwo?
fot. PAP/EPA
27 grudnia Liverpool pokonał Stoke 4:1. Historia lubi się powtarzać.

Mecze 26 grudnia to angielska tradycja, bez której chyba nikt nie wyobraża sobie Świąt Bożego Narodzenia. Najsłynniejszy Boxing Day zdarzył się w 1963 roku, kiedy wielką fantazją popisywali się napastnicy, a bramkarze rozdawali prezenty.

W dziesięciu spotkaniach angielskiej ekstraklasy padło wtedy aż 66 bramek. To wynik, którego chyba nigdy wcześniej ani później nie oglądano. Od razu pojawia się pytanie, czy wtedy piłkarzom udzielił się świąteczny nastrój, czy przy świątecznym stole pozwolili sobie na więcej wolności, czy to może efekt taktyki przyjętej przez trenerów? Bo przecież jeden, albo nawet dwa wyniki w rodzaju 4:4 czy 5:6 byłyby do przyjęcia, ale cała lista takich wyników?

 

Co tam się wtedy działo? Fulham rozbiło Ipswich 10:1, Blackburn ograło West Ham 8:2, West Bromwich Albion zremisował z Tottenhamem 4:4, Liverpool pokonał Stoke 6:1, a tyle samo bramek co Stoke, Manchester United stracił w starciu z Burnley! Właściwie tylko w dwóch spotkaniach Leicester - Everton (2:0) i Sheffield Wednesday - Bolton (3:0) padły typowe, piłkarskie wyniki.

 

Ciężko znaleźć jedno wytłumaczenie dla takiej serii wyników. Każdy mecz to była inna historia. Oczywiście, spory wpływ na wyniki miały fatalne warunki, w jakich trzeba było rozgrywać spotkania. Na zdjęciach z tamtych meczów widać straszne błoto, choćby w starciu Fulham z Ipswich, czy stadion Blackburn, gdzie trawę nawet ciężko dostrzec pod grubą warstwą mazi, na której trzeba było grać. Nic dziwnego, że w tamtych sytuacjach bramkarze i obrońcy mogli się mylić nawet w najprostszych sytuacjach.

 

Ipswich w ogóle grało fatalnie w tamtym sezonie, tracąc aż 121 bramek we wszystkich kolejkach i spadając do drugiej ligi - dwa lata po tym, jak zdobyło mistrzostwo Anglii! Spore znaczenie na pewno miało to, że w międzyczasie zmienił się trener Ipswich: Alfa Ramseya zmienił Jackie Milburn. Dla Fulham to ciągle najwyższe zwycięstwo, dla Ipswich najboleśniejsza porażka w historii. Graham Leggatt skompletował hat-tricka w cztery minuty, a trzy bramki dołożył Bobby Howfield (później kopacz w klubach futbolu amerykańskiego w Denver Broncos i New York Jets).

 

West Ham stracił 8 bramek podobno na własne życzenie. Taktyka, w opinii świadków tamtego starcia, była fatalna, a krycie w wykonaniu obrońców West Hamu - bardzo swobodne.

 

To był także dzień, w którym Manchester United poniósł klęskę 1:6 z Burnley. Świetny mecz rozegrał Andy Lochhead, zdobywca czterech bramek. Burnley dopiero po 22 minutach pozwoliło Manchesterowi na oddanie strzału na swoją bramkę. United przeżywali wtedy ciężki okres, bo tydzień wcześniej polegli 0:4 z Evertonem.

 

Po takim weekendzie pojawiły się wątpliwości, czy wszyscy piłkarze wyszli trzeźwi na boisko, ale we wspomnieniach niektórych zawodników pojawiają się zapewnienia, że o alkoholu nie było mowy. Napastnik Liverpoolu Ian St John twierdził, że o piciu w tamtym okresie nie było mowy. Mecze były rozgrywane niemal dzień po dniu, a dodatkowo Bill Shankly ostro pilnował, by piłkarze w grudniu nie pili. Miał powtarzać, że oni swoje Boże Narodzenie mają latem. Liverpool zwyciężył 6:1, więc jest raczej poza podejrzeniem, ale czy zawodnicy Stoke też?

 

Niektórzy próbowali się zabezpieczyć, jak chociażby sztab szkoleniowy Chelsea. Oni akurat, zebrali swoich zawodników w Boże Narodzenie w hotelu nad morzem i następnego dnia wygrali z Blackpool 5:1. Ciekawe, gdzie świętowali gospodarze?

 

 

Łukasz Majchrzyk, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze