Wicelider Premier League przyjechał na Stadium of Light z jednym prostym celem, a mianowicie bez większych problemów zgarnąć trzy punkty. Zadanie wydawało się łatwe, gdyż Sunderland to trzecia od końca ekipa ligi. Dodatkowo w 19 dotychczasowych kolejkach w barwach ”Czarnych kotów”  na listę strzelców wpisywało się zaledwie czterech piłkarzy. Co więcej ostatni z nich Fabio Borini dokonał tego dopiero w poprzedniej serii gier.

 

Liverpool od początku kreował groźne akcje. Bardzo aktywny był Daniel Sturridge i to właśnie Anglik otworzył wynik spotkania. O dziwo gospodarze szybko wyrównali. W polu karnym faulował Ragnar Klavan, a jedenastkę wykorzystał Jermain Defoe. Po chwili mogli nawet wyjść na prowadzenie, ale w sytuacji sam na sam z Simon Mignoletem okazał się lepszy od strzelca gola.

 

„The Reds” przyśpieszyli w drugich 45. minutach. Wyraźnie zależało im na zdobyciu bramki. Ataki jednak długo nie przynosiły rezultatów. Dopiero w 72. minucie Sadio Mane wpakował futbolówkę do siatki. Senegalczyk jednak nie będzie dobrze wspominał tego dnia. W ostatnich minutach piłka trafiła w jego rękę w polu karnym Liverpoolu. Po raz drugi do karnego podszedł Defoe i znowu się nie pomylił. Gospodarze do końca nie dali sobie wydrzeć punktu.

 

Sunderland – Liverpool 2:2(1:1)

Bramki: Defoe 25’-karny, 84'-karny – Sturridge 19’, Mane 72'

 

Przez ostatnie tygodnie wydawało się, że Manchester City wrócił do kapitalnej formy z początku sezonu. Porażka z Liverpoolem w poprzedniej kolejce lekko zahamowała entuzjazm ”Obywateli”. Poprawić sobie humory mogli w starciu z Burnley, ale niestety dla Pepa Guardioli już w 32. minucie z boiska wyleciał Fernandinho. Brazylijczyka chyba za bardzo rozpiera energia, bo w sześciu ostatnich spotkaniach, w których przebywał na boisku, otrzymał aż trzy czerwone kartki. Do przerwy bramek na Etihad Stadium nie zobaczyliśmy.

 

Gospodarze musieli się wziąć w garść. Guardiola od początku drugiej połowy dał szansę Sergio Aguero i Davidowi Silvie, czym nieco rozruszał ofensywę City. To jednak żaden z piłkarzy tej formacji nie wpisał się jako pierwszy na listę strzelców, bo w 58. minucie gola strzelił Gael Clichy. Podwyższył chwilę później wprowadzony napastnik z Argentyny. Ekipa Burnley nie zamierzała się jednak poddawać. Nadzieję dał gościom Ben Mee. To było za mało i "Obywatele" zdobyli bardzo ważne trzy punkty

 

Manchester City – Burnley 2:1 (0:0)

Bramki: Clichy 58’, Aguero 62’ - Mee 70'

 

Komplet wyników:

 

Everton – Southampton 3:0 (0:0)

Bramki: Valencia 73', Baines 80'-karny, Lukaku 89'

 

West Bromwich Albion – Hull 3:1 (0:1)

Bramki: Brunt 49’, McAuley 62', Morrison 73' – Snodgrass 21’