Del Bosque funkcję trenera "Królewskich" piastował w latach 1999-2003. Z prowadzoną przez siebie drużyną dwukrotnie triumfował w Primera Division oraz w Lidze Mistrzów, a także raz sięgnął po Superpuchar Hiszpanii i Europy oraz po Puchar Interkontynentalny. Zidane rolę tę pełni od połowy stycznia 2016 roku i ze swoimi podopiecznymi wygrał Ligę Mistrzów, Superpuchar Europy i klubowe mistrzostwa świata. Zespół pod jego wodzą nie doznał również ani jednej porażki w ostatnich 37 spotkaniach. Zdaniem Hiszpana dokonania zarówno jego jak i Francuza nie są jednak doceniane przez opinię publiczną.

- Zdaję sobie sprawę, że są na świecie ludzie, którzy deprecjonują pracę innych. Moim zdaniem Zidane'a zdobywając trzy międzynarodowe tytuły osiągnął do tej pory całkiem sporo. Jego seria meczów bez przegranej również mówi sama za siebie. Widać, że drużyna za nim stoi i stanowi on dla zawodników autorytet. Ludzie krytykują go podobnie jak kiedyś mnie, ale nie zmienia to faktu, że Francuz ma wielki wpływ na szatnię - powiedział del Bosque w wywiadzie dla hiszpańskiego dziennika "El Confidencial".

Sześćdziesięciosześcioletni szkoleniowiec wyznał również, że w ostatnim czasie odrzucił lukratywną ofertę pracy w Chinach oraz zdementował plotki odnośnie ewentualnego powrotu na ławkę "Los Galacticos".

- To prawda, że dostałem ofertę z Chin na 15 milionów euro, ale nigdy nie byłem człowiekiem przywiązanym do pieniędzy. Kiedyś, podczas ceremonii wręczenia mi nagrody w Badajoz, jeden z radnych oskarżył mnie o to, że nie jestem "madridistą". Odpowiedziałem mu, że być może nie jestem fanem Florentino Pereza, ani jego przyjacielem, ale też nigdy nie zwróciłem się przeciwko Realowi. Nie zamierzam też wracać na Santiago Bernabeu, gdyż klub mnie nie potrzebuje, a ja zakończyłem już swoją przygodę z piłką - zakończył były selekcjoner reprezentacji Hiszpanii, z którą zdobył mistrzostwo Europy i świata.